Pokazywanie postów oznaczonych etykietą herbata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą herbata. Pokaż wszystkie posty

12/14/2016 07:22:00 AM

Kimchi dla leniwych

Kimchi dla leniwych
Jestem leniem. Lubię gotować i wypróbowywać nowe przepisy (w tym oczywiście koreańskie), ale zawsze trafia się tak, że gdy jest mi potrzebne kimchi to nie mam go pod ręką. Nie chce mi się też poświęcać czasu na jego robienie, więc zazwyczaj marudzę i kończy się na tym, że w ostatniej chwili zmieniam koncepcję na obiad, obiecując sobie, że kiedyś na pewno zrobię to nieszczęsne kimchi i będę je mieć zawsze pod ręką. Obiecuję, ale nigdy tego nie robię.

Z pomocą przybył mi jirosan.pl, dzięki któremu na mój stół trafiło świeżutkie, jeżeli można tak powiedzieć o marynowanej kapuście, kimchi.

Jak pewnie część z Was wie, kimchi jest tradycyjnym daniem koreańskim, w którego skład wchodzą marynowane warzywa, zazwyczaj bazę stanowi kapusta, ale może być to też na przykład rzepa czy ogórek. Kimchi JiroSan w 70% składa się z kapusty pekińskiej i bazuje na starym rodzinnym przepisie Joe Jeongje, przyjaciela właścicieli.

Czy mi smakuje? Tak. Czy posmakuje wszystkim? Nie. Zrobiłam rodzinny test i reakcje były skrajne. Ja jestem zadowolona, ale wśród testerów były zdecydowane głosy na nie, umiarkowana aprobata, ale również zdecydowane tak, kończące się wyjedzeniem połowy słoiczka. Jedząc je na początku byłam trochę zaskoczona, niby kimchi, ale jednak w smaku trochę inne niż te, które jadałam, takie bardziej... polskie. Polska kapusta kiszona zrobiona w wersji na ostro z dużą ilością chili.

Sklep oferuje jeszcze dwa inne rodzaje kimchi- Kimchi Vege i Ogórki Kimchi, więc je też zamierzam sprawdzić, być może podpasują moim rodzinnym przeciwnikom standardowej wersji.

W moje ręce trafił też jeszcze jeden produkt od JiroSan - herbata Jujube z miodem Ottogi, chociaż herbatą zdecydowanie nie jest, w składzie nie ma jej ani grama. Jak nazwa wskazuje jej bazę stanowią owoce jujuba (głożyna pospolita/daktyl chiński) oraz miód, a sam produkt ma konsystencję delikatnej konfitury. Jak określić ją jednym słowem... pyszna! Takie "herbatki" pijałam już wcześniej w Korei, ale wybierałam bardziej oczywiste połączenia- miód i cytryna, miód i imbir, a okazuje się, że niepozorne chińskie daktyle też są przepyszne. Dodatkowo kiedy przeczytałam jak zdrowe są, jujuba stała się moim codziennym początkiem dnia (i to nie tylko w kubku, wylądowała też kilka razy na kanapce ;) ). Owoce głożyny są świetne dla osób przemęczonych i o niskiej odporności, czyli idealnie nadają się na naszą w tym momencie niezdecydowaną zimę i ciągłe zmiany temperatur. Daktyl chiński poprawia pracę wątroby i serca, oczyszcza organizm z toksyn, poprawia wygląd skóry, wzmacnia kości... w skrócie po prostu jest zdrowy, a przy tym smaczny.

To TA kanapka z herbatą ;)

Jestem naprawdę zadowolona ze znalezienia JiroSana w odmętach internetu. Poza kimchi i herbatą, mają w ofercie wiele innych produktów kuchni azjatyckiej, w większości koreańskie, więc pewnie nie raz będę ich gościem. A Wam czego brakuje z azjatyckich przysmaków w osiedlowych sklepach?

3/02/2016 03:53:00 PM

Herbata w Korei

Herbata w Korei
Dziś zapraszamy na gościnny wpis Łukasza prowadzącego blog Dado - moja droga herbaty, którego poznałyśmy na Międzynarodowym Dniu Herbaty. Jako że nasza wiedza o herbacie jest dość ograniczona (sprowadza się do jej picia) Łukasz zgodził się podzielić swoją :D


***

Choć Korea nie jest pierwszym krajem, który przychodzi do głowy, gdy słyszy się słowo "herbata" (i są ku temu powody), to warto jednak wiedzieć, że znajduje się ona na herbacianej mapie świata, a jej pozycja z każdym rokiem się umacnia.

Przy czym warto pamiętać, że samo rozumienie słowa "herbata" bywa najczęściej w Korei odmienne od naszego. "Cha" (차 / 茶) oznacza właściwie wszystko, co można zalać wodą, niekoniecznie nawet gorącą i wypić z większym lub mniejszym smakiem. Stąd mnogość herbat owocowych, korzennych, orzechowych, zbożowych. Ich wybór jest przeogromny i na pewno każdy znajdzie tam coś dla siebie. 


cr: Dado - moja droga herbaty

A jak się ma sprawa z herbatą właściwą, czyli naparem z liści krzewu herbacianego (Camellia sinensis)?

Najpierw nieco historii. Tak, wiem, nie każdemu chce się czytać nudne fakty, daty i tym podobne. Obiecuję, że będzie krótko, zwięźle i, mam nadzieję, przystępnie.

Herbata pojawiła się w Korei w czasach dynastii Shilla (VII-X w) i kultura jej picia związana była z buddyzmem. Miała się całkiem dobrze aż do nastania dynastii Joseon (XIV w), kiedy buddyzm stracił na znaczeniu na rzecz konfucjanizmu. Malejące oddziaływanie buddyzmu oznaczało ciężkie czasy dla kultury picia herbaty, ponieważ konfucjanizm wolał wino ;) Plantacje herbaty przetrwały właściwie tylko tam, gdzie pozostali mnisi buddyjscy.

Ale nie oznacza to, że mieszkańcy Korei masowo przestawili się na alkohol i wodę, choć wiadomo, że za kołnierz nie wylewają ;) W tych czasach na popularności zyskały właśnie te wszystkie pozostałe napary z czego się tylko da, bo każdy chce się napić czasem czegoś ciepłego.

A sama herbata? Wegetowała sobie zepchnięta na margines. W początkach XX wieku okupujący Koreę Japończycy próbowali rozwinąć uprawę i produkcję herbaty, wprowadzili stosowane u siebie techniki obróbki, jednak nadal nie zdołali przywrócić stanu sprzed kilkuset lat. Dopiero koniec XX wieku i wzrost światowego zainteresowania herbatą sprawił, że również Korea sięgnęła po swoje zakurzone dziedzictwo. Zaczęto produkować więcej, powstały nowe plantacje, a na drugim końcu łańcucha produkcyjnego pojawili się miłośnicy herbaty, coraz częściej zrzeszeni w grupy. Obecnie w Korei, podobnie jak w Chinach i Japonii, kulturę herbacianą i umiejętności parzenia herbaty można doskonalić na specjalistycznych kursach. Plantacje herbaciane chętnie przyjmują turystów, np. znane plantacje w Boseong (보성).



Co właściwie oferują koreańscy producenci herbaty?

Większość ich produkcji, to herbata zielona, zarówno pieczołowicie ręcznie produkowana na południu półwyspu, jak i wersja bardziej masowa, produkowana mechanicznie, głównie na wyspie Jeju (제주). W zależności od zbioru uzyskuje się określoną jakość liści, najlepsza i najdroższa jest zielona herbata z pierwszych zbiorów zwana Ujeon/Woojeon (우전), następnie herbata Sejak (세작), Jungjak (중작) i Daejak (대작).


Herbata Woojeon, cr: Dado - moja droga herbaty

Zielona herbata z Korei podczas produkcji podprażana jest na wielkich patelniach, podobnie jak w Chinach, można jednak znaleźć też herbatę produkowaną na sposób japoński, z użyciem pary wodnej - taka herbata nazywana jest Jeoncha (전차), co jest koreańskim odpowiednikiem wyrazu "sencha". Do wyboru jest także herbata z dodatkiem prażonego ryżu Hyeonminokcha (현미녹차), herbata sproszkowana (odpowiednik japońskiej matcha), czy zyskująca na popularności Balhyocha (발효차), czyli unikalna koreańska herbata fermentowana (obecnie w Polsce jeszcze niedostępna).


cr: Dado - moja droga herbaty

Wyjątkowy, charakterystyczny smak herbaty z Korei ma wielu wielbicieli, a tradycyjna koreańska ceremonia herbaciana łączy w sobie mistycyzm ceremonii japońskiej ze swobodniejszą atmosferą chińskich spotkań herbacianych. Macie swoje ulubione rodzaje herbat z Korei?
Copyright © 2016 My Oppa's Blog , Blogger