Był taki czas w moim życiu, że bardzo chciałam przeprowadzić się do Korei. W związku z tym, że nie jestem najmłodsza i byłam już po studiach, wiedziałam, że nie zrobię tego za wszelkę cenę, a zmiana pracy musiała być sensowna i zgodna z moimi oczekiwanami, nie tylko jeśli chodzi o rozwój kariery, ale i wynagrodzenie. Uważałam, że mam małą szansę na sukces, ale podjęłam różne, mniej lub bardziej udane, próby. Teraz kiedy o tym myślę wydaje mi się, że nie byłam aż tak bardzo zmotywowana, pewna i wystarczająco odważna by się tam przenieść. Zdecydowanie łatwiej było zostać w Warszawie, robić wszystko bardzo asekruacyjnie, o nic nie prosić i mocno się nie wychylać. Na pewno niczego nie żałuję i wszystkie doświadczenia wpłynęły na to kim jestem, ale warto wyciągać wnioski i nie popełniać tych samych błędów zbyt wiele razy.
Jedną z moich najbardziej poważnych prób był staż w CSPA.
Centrum Studiów Polska-Azja to polski ośrodek typu think tank, który działa od 2007 roku. Prowadzi stronę internetową, fanpage, szkolenia, konferencje, wydaje książki, zrzesza ekspertów i pasjonatów, wszystko to w tematyce Azji. Zgłosiłam się na staż w redakcji wiadomości z Korei, ale pisałam na tematy związane z kulturą. Miałam spore doświadczenie w pisaniu tekstów naukowych oraz powiedzmy, że przyzwoite w pisaniu tektsów na bloga, ale staż i tak okazał się cięższy i bardziej anagżujący niż się spodziewałam.
Odpowiedziałam na zgłoszenie o naborze stażowym wysyłając swoje CV oraz próbkę tekstów. Chyba tego samego lub następnego dnia oddzwoniła do mnie Patrycja Pendarkowska, która była wtedy koordynatorem projektu związanego z moim stażem (później awansowała na President of Board, a obecnie zarządza założonym przez siebie instytutem Boyma - link). Rozmowę z Patrycją wspominam bardzo miło, akurat byłam na dworzu, biegałam i pamiętam, że na rozmowie spędziłyśmy około 40 minut, podczas których chodziłam po lesie :D Sama rozmowa była moim najciekawszym wspomnieniem ze współpracy z CSPA, ciekawa dyskusja, wymiana doświadczeń, trochę nowej wiedzy, mądrych pytań i duża dawka informacji o tym co robi CSPA. Opowiedziałam o tym czym interesuję się najbardziej i o czym mogę napisać, ustaliłyśmy kilka pierwszych tematów i zabrałam się za pisanie.
Przez pół roku stażu napisałam 7 tekstów. Łącząc to z pracą zawodową, wyjazdami prywatnymi i wtedy jeszcze pisaniem na bloga czułam, że ciągle brakuje mi czasu. Napisałam kilka tekstów o kuchni koreańskiej (temat związany z moją pracą magisterską), fanach koreańskich gwiazd, a także o malarstwie świątynnym i piśmie koreańskim. Muszę przyznać, że z tekstu na tekst czułam się coraz bardziej przymuszana (wewnętrzenie, a nie zewnętrzenie), a robienie reserachu czy redagowanie tekstu nie sprawiało mi już takiej przyjemności jak na początku.
Tak zwaną "kroplą, która przelała czarę goryczy" i bezpośrednio wpłynęła na moją decyzję o zakończeniu współpracy, była wymiana wiadomości z jednym z czytelników. Teksty na bloga to moje przemyślenia, doświadczenia i opinie, które w miarę możliwości uzupełniam o linki czy wiadomości z różnych źródeł. Prace na studia czy praca magisterska to typowa praca naukowa, gdzie wszystko musi mieć swoje uzasadnienie, a teksty na CSPA były pomiędzy tymi dwoma typami. Czyli czasami "za dużo źródeł, to nie praca naukowa", a czasami "skąd ona to wzięła, gdzie są jakieś źródła". Po opublikowaniu tekstu, administrator fanpage zamieszczał na fejsie linka do mojego tekstu. Pod niektórymi pojawiały się miłe komentarze, pod innymi ciekawa dyskusja, a pod jednym personalny atak na moją osobę :D Specjalnie się tu (na blogu) ukrywamy, nie publikuję pod nazwiskiem, ale na CSPA tak, więc zostałam poproszona o dyskusję z tym panem z mojego prywatnego konta. Czyli nie CSPA prowadziło z nim dyskusję, a ja. Z autobusu, lotniska, a później po przylocie do Korei. Wszystko pod czujnym okiem moich znajomych. Było to stresujące i nieprzyjemne doświadczenie, które sprawiło, że uznałam, że gra nie jest warta świeczki i po prostu się do tego nie nadaję. Skończyłam tekst, który wtedy pisałam i zakończyłam współpracę. Nie z winy CSPA, ani nie ze względu na jakieś problemy komunikacyjne, a ze względu na dobrą lekcję polegającą na uświadomieniu sobie czego nie chcę :) Czyli pierwszy krok do odpowiedzi na pytanie "czego chcę?"
CSPA nadal obserwuję oraz czytam, uważam, że to światna platforma, a Azja nadal jest mi bliska. Cieszę się, że mamy taką platformę oraz że powstają kolejne, ale jeśli chodzi o pisanie to zdecydowanie bardziej odnajduję się w tym lekkim i przyjemnym. Z gifem, żartem i różnymi drobnymi błędami, które zdarzają mi się tu i ówdzie. CSPA to głównie biznes i ekonomia, poważne tematy i poważni ludzie, trzeba być zmotywowanym, pewnym siebie i swoich komeptencji, ja nie byłam.
To doświadczenie pokazało mi, że nie jestem aż tak zmotywowana i pewna co do swojej pasji oraz rozwoju karierty w stronę zajmowania się Koreą. Nie chciałam chodzić na spotkania i konferencje, które nie dotyczyły interesujących mnie rzeczy, a mogłyby być dobrym networkingowym doświadczeniem, nie chciałam rozmawiać z ludźmi, których oczekiwania co do mojej wiedzy oraz pobudek były zupełnie inne niż moje. Musiałam odpowiedzieć sobie na pytanie czy to pasja i droga życiowa czy to tylko bardzo fajne hobby. Jak widać było to po prostu bardzo fajne hobby :)
Nigdy nie czytałam CSPA .
OdpowiedzUsuń