2/12/2020 01:04:00 PM

Dlaczego najlepiej czuję się w podróży

"trzeba było mnie inaczej wychować" - to moja standardowa odzywka gdy moja mama znów się martwi, że jadę na jakiś inny kontynent gdzie nie będzie internetu, są piraci, szaleje odra lub jakaś inna dziwna choroba. Zwykle jeszcze żartuję, że nie musi się martwić bo wykupiłam ubezpieczanie z transportem zwłok do kraju, więc nie będzie miała kosztownego problemu :D

Jestem bardzo wdzięczna za to, że jako dziecko podróżowaliśmy sporo. Wyjazd z tatą w góry świętokrzyskie, 8 godzin w pociągu w drodze w góry stołowe, polewanie oranżadą zakrwawionego nosa, stanie na poboczu bo znów w naszym małym fiacie zabrakło benzyny, czy tworzenie z siostrą zeszytu z podpowiedziami do "państwo, miasto", to jedne z moich lepszych wspomnień z dzieciństwa. Pamiętam też jak płakałam gdy rodzice siłą wysłali mnie na wędrowny obóz harcerski i jak te dwa tygodnie stały się jednym z najlepszych wyjazdów, a przygoda z harcerstwem na pewno pomogła w tym magicznym (i strasznym) okresie dojrzewania. Od tego czasu podróżuję coraz więcej, 2018 był chyba najbardziej intensywny. Pracuję na pełny etat, mam ograniczone wolne, ale w poprzedniej pracy jeździłam też służbowo, wiec udało mi się być za granicą minimum raz w każdym z 12 miesięcy. W listopadzie po 2 tygodniach w USA, miałam 3 dni w Warszawie i pojechałam na tydzień do Izraela, to był moment w którym miałam dość. Po czym wróciłam do domu i po 3 tygodniach poleciałam do Brazylii. Jeśli chodzi o bycie w domu to 1 tydzień to minimum, a 2 tygodnie to max. Później zaczyna mnie "nosić" i muszę chociaż coś planować. Nie jestem jednak w stanie żyć z podróżowania i być w ciągłej podróży, więc te krótkie wyjazdy to coś co lubię planować, wyczekiwać i przeżywać jak najlepiej umiem (nie zawsze się udaje).
cr: Martina Martian

Bagaż

Prywatnie podróżuję z plecakiem o pojemności 45 litrów i czasami dodatkowo bagażem podręcznym o pojemności około 30 litrów. Gdy podróżuję służbowo to biorę kabinówkę + plecak o pojemności 30 litrów jako bagaż podręczny. Łącznie mój bagaż nigdy nie przekracza 20kg. Na wyjazd do 4 dni biorę tylko ten plecak podręczny. Jak możecie sobie wyobrazić jest to bardzo mały procent tego co znajduje się w moim mieszkaniu. Czyli da się żyć bez tych wszystkich rzeczy! Na zdjęciu: ja, mój polecak, moja walizka i walizka koleżanki. Kolejna zmiana lokum w NY.



W domu ciągle staram się sprzątać, pozbywać rzeczy, nie kupować nowych, ale nie zawsze się to udaje i często czuję się przytłoczona wszystkim: swetrami, prezentami i innymi zbędnymi produktami. W podróży mogę chodzić tydzień w tej samej sukience i sandałach i czuć się z tym super. W pracy jak nałożyłam tshirt, który miałam w zeszłym tygodniu to zdarzało mi się musieć odpowiadać na pytania czy nie mam więcej ubrań #ludzie. Wiem, że to presja, którą sama sobie narzucam, ale w podróży czuję się z tym lepiej. Do pracy noszę siatę z komputerem, zeszytami, gumką do włosów, szczotką, książką, kluczami, telefonem, portfelem, czasami rzeczami na siłownię lub jakieś zajęcia "pozalekcyjne", a wracam jeszcze bardziej obładowana bo wpadne do rossmana po jakieś waciki, proszek do prania i inne mniej lub bardziej potrzebne rzeczy. W podróży zdarza mi się chodzić bez żadnej torebki, plecaka czy nawet telefonu. Szok i niedowierzanie :D

Bagaż emocjonalny 

Niestety jestem osobą, której zdarza się traktować wyjazdy jako ucieczkę od odpowiedzialności, problemów i innych trudów codzienności. Dlatego zostawiam problemy i zmartwienia w domu, wyjeżdżam z zeszytem i długopisem, a w podróży planuję lepsze jutro. Zapisuje pomysły, zobowiązuje się sama przed sobą do różnych zmian (po powrocie) i w miarę możlwiości ładuję baterie. Im bardziej się odcinam od tego co w domu, tym bardziej wypocząta jestem. Im bardziej różny od codzienności wyjazd, tym lepiej. Bardziej odpocznę w dziczy czy górach i bez dostępu do komputera niż na wyjeżdzie służbowym, który bywa bardziej męczący niż codzienność. Oczywista oczywistość :)


Sprzątanie i inne codzienne atrakcje

Zwykle w podróży nie trzeba załatwiać spraw w urzędzie, nie trzeba ogarniać problemów z cieknącym kranem, nie trzeba myć wanny i okien. Takie rzeczy jak pranie, wycieczka na pocztę by wysłać kartkę, czy stanie gdzieś w kolejce są elementem przygody i poznawania nowego miejsca.  Przeżywa się je zupełnie inaczej niż pójście po 8 godzinach pracy postać godzinę w kolejce na poczcie by odebrać polecony z urzędu skarbowego (bo znów się zapomniało wypełnić wniosek o wrzucanie poleconych do skrzynki).

Ciągła zmiana

Plan dnia należy do mnie i jest połączeniem wszystkich fajnych rzeczy, które chciałabym zrobić. Nie lubię być za długo w jednym miejscu, więc nie grozi mi przymus siedzenia 8 godzin na jednym krześle. Nawet jeśli to bardzo wypoczynkowy wyjazd i chcę czytać książkę przez kilka godzin, to każdą z tych godzin mogę spędzić w innym miejscu. Mogę wsiąść w pociąg i gdzieś pojechać, w ramach swojego urlopu mogę wszystko. Niestety (lub "stety") działam też dosyć szybko i impulsywnie, ale na urlopie to nie problem. Na zdjęciu mój ukochany Singapur, bilety kupiłam na tydzień przed wyjazdem i kilka godzin po tym jak wpadłam na pomysł, że chce gdzieś pojechać. 





Mam świadomość, że to co opisałam to typowe plusy bycia na urlopie. Ucieczka od obowiązków, odpoczywanie i po prostu nie chodzenie do pracy :D Cieszę się, że mam możliwość podróżować i jeszcze bardziej postatam się doceniać każdy, nawet mały, wyjazd. Miewam niestety też takie podczas których czuję się źle, mimo wszystkich plusów opisanych wyżej. Dużo zależy od naszego nastawienia i chciałabym się postarać wprowadzać pozytywne i wakacyjne elemnty do mojego codziennego życia. Mimo pracy, obowiązków, deszczu i kolejek na poczcie :)

Dajcie znać jeśli macie jakieś swoje dobre powody na lepszy humor podczas urlopu i przede wszystkim dajcie znać co najbardziej lubcie w swoim życiu codziennym.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 My Oppa's Blog , Blogger