10/20/2016 12:50:00 PM

Wywiad z Interendo, blogerką k-beauty

Wywiad z Interendo, blogerką k-beauty
Mimo że ciepłe sweterki, sezon grzewczy oraz pumpkin spice latte przywołują bardzo zimowe skojarzenia, my planujemy utrwalać letnie przygody. Nasz sierpniowy pobyt w Sopocie jest odległym wspomnieniem, ale miłym i wartym przypominania, więc zapraszamy Was na wywiad z Patrycją, która była jedną z inicjatorek tamtego spotkania. Z Patrycją zaczęłam rozmawiać od razu po naszym powrocie, więc już pewnie zwątpiła, że kiedykolwiek nasza rozmowa pojawi się na blogu. Patrycjo! Dziękujemy jeszcze raz za cudowne spotkanie, czas który poświęciłaś na rozmowę oraz cierpliwość.


Patrycja vel Interendo

Wielka fanka Hello Kitty, zakupoholiczka, miłośniczka fintessu oraz oczywiście kosmetyków. Prowadzi bloga interendo oraz fanpage o tej samej nazwie: link








Patrycjo, bardzo dziękujemy, że zgodziłaś się na wywiad :) Czy mogłabyś powiedzieć skąd pomysł na bloga, jak długo go prowadzisz i o czym najczęściej piszesz?

Hmmm... Dobre pytanie. Pomysł wyklarował się w praniu. Najpierw był blog. Założyłam go w bliżej nieokreślonym celu. Założyłam go w sumie, bo miałam okres jarania się Ewą Chodakowską, która polecała tworzenie blogów jako źródło motywacji xD. Tak wiem, mój blog jest bardzo nie jak Ewa Chodakowska hahaha. Założyłam bloga dokładnie 24 maja 2014 roku, pod wpływem bardziej impulsu niż czegokolwiek. Założyłam bo miałam taki kaprys. Kliknęłam enter i poszło. Zaczynałam od bliżej nieokreślonych tematów - bardziej próby i błędy. Naprawdę. Najpierw miałam bardzo płytkie pobudki - chciałam "testować kosmetyki za darmo". O mamo... Jak o tym pomyślę to sama się wstydzę. Potem pisałam trochę o boxach kosmetycznych, bo jestem - nadal - od tego uzależniona, ale prawdziwym przełomem był Box Inspired by Charilze Mystery, w którym był mój ukochany krem BB od skin 79 VIP GOLD - żeby nie było miałam go jeszcze zanim stał się sławny w Polsce :D To był mój pierwszy "azjatycki post" i odkryłam, że mnie to kręci. Potem pomału powstawało coraz więcej i więcej azjatyckich postów, zwłaszcza, że przylgnął do mnie pseudonim Hello Kitty i wiedziałam już, że pisanie o Azjatykach (czyli jak nazywam Azjatyckie kosmetyki) to jest to co lubię najbardziej :). Takich postów jest u mnie najwięcej :) Interesują mnie też słodycze, gadżety, książki, anime i manga. Od czasu do czasu przeplatam coś takiego u siebie, ale nie robię tego zbyt często. Głównie azjatyckie kosmetyki. Rzadko piszę coś o europejskich, ale to aktualnie są posty na palcach jednej ręki. Jakiś czas temu jedna z kumpelek zauważyła nawet, że ma wrażenie, że mało co mnie innego interesuje i w sumie ma chyba rację. To jest mój konik :)



Twój blog obchodzi urodziny tego samego dnia co ja^^ Kolejne pytanie - Czy szybko zaczęłaś nawiązywać znajomości z innymi blogerkami? skąd pomysł na Hello Asia?

Hahaha, no widzisz, wszystko składa się w całość ;p  Wychodzę z założenia, że w życiu nie ma przypadkowości. Miałam na to naprawdę wiele dowodów i teraz jest to samo. Jestem typem, u którego najpierw kiełkuje jakaś myśl, a potem "noszę się z zamiarem czegoś" i potrzebuje impulsu. Takim impulsem było K-Beauty z którym wiązałam duże nadzieje ( przede wszystkim na zakupy xD, które legły w gruzach). Głównym plusem K-Beauty była Charlotte :D jak ją słuchałam to się rozpływałam i zachciałam "swoje" spotkanie :D. Zapytałam Sandry (Wyznania Azjatoholiczki) co o tym myśli, a ona podchwyciła pomysł. Potem powiedziałam Magdzie (kierowniczce Sopoteki) , która jest moją najlepszą przyjaciółką i maszyna poszła w ruch :D. W blogosferze jest dziwnie. Sama nie wiem jak to się stało, że poznałam w szybkim tempie całkiem sporą gromadkę naprawdę fajnych kobitek z całej Polski, z którym nawet udaje mi się spotkać na żywo :D Czasem okazuje się, że po prostu wymieniasz z kimś komentarze na blogach i tak zawiązuje się więź. Potem okazuje się, że mieszkacie na przykład miasto obok (Ja i Sandra) i zaczynacie się spotykać :D. Różne wydarzenia i spotkania blogerskie łączą ludzi :) Sama zdecydowałam się pojechać na spotkanie na drugi koniec Polski, bo chciałam poznać jedną blogerkę, z którą rozmawiałam tylko na facebook'u, a przy okazji poznałam parę innych i zaczęłam jeździć tam na stałe :D. Jeżeli chodzi o blogowanie sama zdziwiłam się jak bardzo internet poszerzył mój świat towarzyski w rzeczywistym świecie - wystarczy chcieć :) I już.

Mówisz, że Charlotte była głównym plusem k-beauty, o niej tez wspominałaś jako inspiracji do stworzenia Hello Asia, co najbardziej Ci się w niej podobało? Czy jej program jest innowacyjny?

Charlotte jest drobną, śliczną kobietą o szczerym uśmiechu . Każdy kto był na miejscu mógł się z nią obfocić, obcałować i pogadać- dla każdego znalazła chwilkę i potrafiła zagadać. Mnie zapytała skąd znam jej książkę :D hahaha - odparłam, że jest tutaj bardzo popularna i... dalej zapomniałam języka w gębie xD. Charlotte nie przyjechała sama na K-Beauty - był z nią jej mąż Dave i to on opowiadał o niej oraz ich wspólnej firmie jaką jest SOKOglam :)  Fascynował mnie sposób w jaki o niej mówił- o tym jaka jest skromna, ważna i jaka jest szczególna nie tylko dla SOKOglam, ale też dla niego. No co... Jestem romantyczką :D Dla ścisłości - program Charlotte nie jest innowacyjnością, wyróżniła się jednak tym, że umiała zebrać wszystko w całość i zrobiła to w sposób jaki opowiedziałaby kumpelka- kumpelce :) Jednym słowem miała dziewczyna nosa. Wielki szacuneczek dla niej :D



Czy coś z jej książki lub prezentacji wpłynęło na Twoją codzienną pielęgnację urody?

Jasne, że tak. Nie da się ukryć, że jestem podatna i wierzę w produkty polecane przez blogerki, w tym oczywiście Charlotte :D Po przeczytaniu jej książki zakupiłam całkiem sporaśny zapasik polecanych przez nią kosmetyków, w tym polecany przez nią NEOGEN ( totalne odkrycie i szok!) i jestem nim zachwycona. O serum klairs z vitaminą C nie wspomnę, bo to jest odkrycie na miarę nobla :D - nie ma nic lepszego na rozjaśnienie przebarwień. Aktualnie na liście zakupów mam jeszcze beauty water Son&Park i myślę, że niedługo u mnie zagości. Charlotte zna się na rzeczy i warto jej zaufać - zwłaszcza jeżeli jest się początkującym :D. Na początku łatwo zgłupieć - sama dla siebie pisałam posty dotyczące rozkminy co oznacza poszczególna nazwa produktu i czym się one różnią, bo nie czarujmy się kto w Polsce normalnie poza blogerkami używa esencji? I jaka jest różnica między tonikiem a tonerem? Ja musiałam sama do wszystkiego dochodzić metodą prób i błędów ( choć nie twierdzę, że nie było to fascynujące ;p , a Chartlotte w "Sekretach urody Koreanek" podaje wszystko na tacy, aż wstyd nie skorzystać :D Charlotte w książce daje też mini przewodnik po Seulu - myślę, że nawet osoby niezainteresowane pielęgnacją znalazłyby coś dla siebie.

Super :) czy mogłabyś zdradzić jak wygląda twoja codzienna pielęgnacja? Czy udaje ci się regularnie stosować wszystkie kroki?

Uuu... hahaha dobre pytanie. W pewnym momencie, jak zaczyna zauważać się efekty swojej, bądź co bądź, ciężkiej pracy, tak to wchodzi w krew, że pomału przestaje się zauważać, że w sumie to jest tyle punktów. Moja pielęgnacja to temat... skomplikowany. Tyle w tym siedzę, że sama mam świadomość i ochotę modyfikować i dodawać coś od siebie. Na przykład kiedy myję twarz olejem i pianką za każdym razem włączam foreo lunę. Przestałam się już bawić w długie skomplikowane masaże, foreo myśli o tym za mnie - 4 cykle, po 30 sekund każdy, i tak po 2 razy daje 4 minuty mycia twarzy (To jest wersja dla leniwych :D Normalnie powinno to trwać przynajmniej drugi raz tyle). Potem przecieram twarz esencją, a potem lotionem z hada labo. Następnie serum z klairsa i na noc zamykam jakimś lekkim żelowym kremem. Uwielbiam wszystko co ma lekką konsystencję, bo moja skóra ma tendencję do zaskórników. Dlatego unikam ciężkich kremów i mineralnych filtrów. Jak widzę składniki typu: zielona herbata, witamina C lub E, drożdże albo hialuron to wiem, że na pewno przybijemy sobie piątkę. Mask sheety staram się nakładać dwa razy w tygodniu. Peeling enzymatyczny idzie u mnie co drugi dzień, a bez filtra nie wychodzę na ulicę ;p . Ze wszystkich podpunktów nie lubię i nie stosuję sleeping packów - jakoś ciągle miałam do nich pecha i zafajdaną rano pościel ;p Stosowanie wszystkich kroków codziennie to jednak ciężka sprawa. Czasem robię sobie "wyzwania" np. 7 dni w tygodniu wszystko i po takim cyklu skóra jest jak nowo narodzona :D Polecam wszystkim.





Co w takim razie poradziłabyś naszym czytelniczkom na początek przygody z k-beauty? Od czego zacząć sukcesywną drogę do wszystkich tych kroków?

Jedna zmiana - Kochane zacznijcie używać filtrów od najmłodszych lat i unikajcie solarium. Spalona skóra wcale nie jest apetyczna, a skóra pomarszczona jak bibułka w wieku lat 30 tym bardziej. Im więcej zabezpieczeń ma filtr - tym lepiej. Mimo wszystko uważam, że filtry powinno kupować się jednak te typowo azjatyckie - są delikatniejsze dla skóry, a nawet mają właściwości pielęgnacyjne, do tego idealnie współgrają z cerą i makijażem. Jeżeli miałabym polecić produkt, którym należałoby rozpocząć przygodę z Azją to oleje do demakijażu. Nie raz czytałam, że wszyscy się ich boją, bo zapychają skórę, ale to nieprawda. Sama widzę po sobie, że jeżeli odpowiednio regularnie używa się oleju do demakijażu skóra pozbywa się lepiej zaskórników, a oprócz tego nie jest taka przesuszona. Tutaj jestem również w stanie podać idealny produkt dla początkujących - olej Hada Labo; ma naturalne składniki, dużą pojemność i jest stosunkowo tani jak na olej Azatycki :). Potem już idzie z górki, chce się coraz więcej i więcej azjatyckich produktów (Wiem po sobie xD ). Życzę wszystkim kobietom, żeby znalazły swoją własną idealną pielęgnację.


Super! cenne informacje, dziękujemy za wywiad :)

Dziękuję.

10/15/2016 09:02:00 PM

Dramaland: sierpień - wrzesień 2016

Dramaland: sierpień - wrzesień 2016
Dzieje się. 2016 jest zdecydowanie udanym rokiem jeśli chodzi o dramy, jest do czego wracać, co oglądać i na co czekać. Co prawda nie mam już czasu na oglądanie trzech/czterech dram jednocześnie, ale i tak znów oglądam ich więcej niż ostatnio.



Dramy zakończone:

Uncontrollably Fond

Kim Woo Bin i Suzy w melodramacie. Masakra. Śmierć ojca, poczucie winy, morderstwo, choroba, bieda, skandale, MASAKRA. W każdym odcinku znajdzie się coś co może doprowadzić do łez. Nie brakuje słodkich i romantycznych scen i podobnież warto dla nich oglądać, ale WHY WHY WHY.


To taka drama, która ma nas czegoś nauczyć, pokazać co jest ważne, a czym nie należy się przejmować. Ale po co tyle łez?! Po co? Jakim kosztem?!?! 


Czy polecam? Jeśli lubiliście sobie wbijać cyrkiel w rękę, zrywać strupy albo pić wrzącą herbatę to tak. Wszystkim innym: powodzenia! 

W

Drama do której byłam nastawiona sceptycznie. Jak zaczęła być emitowana to obejrzałam 1,5 odcinka, później znów jakiś kawałek i w końcu ją zarzuciłam. Będąc w Wietnamie została mi polecona, a dodatkowo miałam trochę czasu do zabicia (nocna jazda autobusem z wifi), więc zaczęłam i w sumie jeszcze w Wietnamie skończyłam. Na początku mnie wciągnęła i zachwycałam się fabułą. Połączenie dwóch światów z którego jeden to webtoon, Jong Suk i dużo scen dziejących się w Seulu dawało nadzieję na dobrą dramę. Niestety, mimo, że akcja była tłumaczona na bieżąco i dawała poczucie sensu, to ilość zwrotów akcji, wymazywania pamięci, niesamowitych zbiegów okoliczności i wycofywania już zrealizowanych rzeczy sprawiła, że poczułam zniechęcenie. Koło 12 odcinka miałam wrażenie, że zarówno Jong Suk jak i Kang Chul (grana przez niego postać) mają dość, przestali się czemukolwiek dziwić, okazywać odpowiednie emocje, przedostatnie dwa odcinki pominęłam. Obejrzałam finał z poczuciem ulgi mimo, że zakończenie nie dla wszystkich jest pozytywne.


Duża szkoda, bo drama technicznie była dopieszczona. Wszystkie rysunki, przejścia, postacie i klimat zrobiły na mnie ogromne wrażenie i żałuję, że nie zostało to lepiej wykorzystane. Polecam, aby zobaczyć kwestie techniczne i potencjał. 


Pierwsza drama od Lucky Romance, której dałam 10 i żałuję, że mydramalist nie ma opcji "11". Klasyka gatunku: bogaci panowie, biedne panie, starsi zrzędliwi trzymający rękę na kasie, zakazana miłość, zatajone choroby i wredne starsze baby, które chcą wszystkich oszukać. Cudownie. 



Nigdy wcześniej nie widziałam niczego z Park So Dam (główna rola kobieca), ale szybko nadrobię bo jej aktorstwo i prezencja bardzo przypadły mi do gustu. Mam nadzieję, że Jung Il Woo nikomu nie trzeba przedstawiać, a w tej dramie tylko mnie utwierdził w opinii o jego aktorstwie. Podsumowując: dobra obsada i ciekawe postacie. W związku z tym, że to klasyka gatunku, połączenia rodzinne między bohaterami są po prostu z kosmosu, takie rzeczy się nie dzieją, ale wybaczamy bo dobrze się ogląda i wszystkie puzzle do siebie pasują. 

I jest Happy End! Tyle cukru, że aż zęby bolą <3 Polecam w 100%, moje TOP 10 (albo już jakieś TOP 10 składające się z 40 pozycji ;p)


Dramy, które oglądam:


Sama nie wiem czemu zaczęłam to oglądać. To drama w której poziom abstrakcji sięga sufitu. Mieszkający na francuskim odludziu bogacz kupujący wszystko co popadnie za pieniądze babci, która boi się z nim  spotkać bo jakiś wróżbita jej to odradził. Zobaczymy jak to się dalej potoczy, na razie nie śmieję się tam gdzie powinnam.




Lubię zarówno Gong Hyo Hin jak i Jo Jung Suk, więc postanowiłam spróbować. Niestety początek nie był zachęcający, ale skończyła się Cinderella, więc pewnie do tego wrócę. Podoba mi się, że drama dzieje się w świecie telewizyjnym, a postaci są zróżnicowane. 


Nie powiem abym była specjalnie zachwycona tymi dramami, więc chętnie przyjmę jakieś uwagi i sugestie. Co oglądacie? Co powinnam obejrzeć? Jakie dramy macie w TOP 5/10? Dajcie znać i jak zwykle zapraszam do znajomych : link



10/03/2016 07:23:00 AM

Takie tam z internetu 3

Takie tam z internetu 3
W trzeciej części "takie tam z internetu" polecamy Wam głównie siebie (:D) oraz jedzenie. Nie wszyscy wiedzą na jakich kanałach jesteśmy dostępne, a informacji i zdjęć jedzenia nigdy za wiele.


Oppa na fejsie działa od początku istnienia, a posty pojawiają się prawie codziennie. Udostępniamy informacje o wydarzeniach związanych z Azją, newsy z Korei, mini poradniki językowe, ciekawostki z dram, zdjęcia z naszego codziennego życia (o ile robimy coś związanego z Azją), zdjęcia z podróży, duuuużo jedzenia i przepisów, oraz inne rzeczy, które uważamy za interesujące, a w jakiś sposób wiążą się z Koreą lub ogólnie Azją. 


Zapraszamy do polubienia.


Na instagramie znajdziecie tzw. "codzienności": aktualne podróże, jedzenie, nauka koreańskiego, pisanie bloga itp.



Nasz ask.fm przechodzi naprzemienne fale popularności i zapomnienia. W tym momencie jesteśmy w fali zapomnienia, ale to właśnie przez tę platformę dostałyśmy sporo bardzo dobrych pytań, które zainspirowały nas do napisania kilku interesujących postów. Zachęcamy Was do pisania do nas zarówno na maila, jak i przez wiadomość na fb, ale to na ask.fm zostaje ślad po pytaniu, a odpowiedź jest widoczna dla wszystkich. 



To tyle jeśli chodzi o Oppę. Od bardzo długiego czasu (prawie od początku istnienia) rozważamy wejście z filmikami na YT, ale nie czujemy się dobrze w montowaniu filmów, więc kolejne próby i chwile zwątpienia przed nami. W między czasie dla inspiracji oglądamy między innymi:

Bardzo dobrze zmontowane filmy instruktażowe pokazujące zarówno proste rzeczy (np.: jak zrobić kruche ciasto), jak i wymagające niesamowitej precyzji, których przygotowanie za pierwszym razem pewnie się nie uda (np.: ciastka totoro lub ciasto z czarodziejką z księżyca).


Siostra Darii uwielbia Molanga, więc może uda mi się ją namówić żeby spróbowała zrealizować ten przepis i zamieścić opis swojej próby na blogu, wtedy dowiemy się czy "normalni" ludzie też są w stanie przygotować coś takiego.

Pozostając przy jedzeniu polecam bloga Pyza made in Poland, na którego trafiłam przez instagram autorki (polubiła jedno z moich zdjęć bo było chyba mocno oznaczone jako azjatyckie #food #bibimbap #korean #kimchi ;p)


Jedzenie jest piękne, ale zazdroszczę nie tylko umiejętności zrobienia takich potraw, ale też uchwycenia ich w tak smacznie wyglądający sposób. Mam nadzieję, że zbiorę się na odwagę i spróbuję przyrządzić coś trudniejszego (zwykle wybieram rzeczy co do których nie mam obaw, że mi wyjdą). Z tego bloga dowiedziałam się też czym były te dziwne zielska, które ostatnio serwowano mi w Wietnamie. Polecam.

Na koniec wiadomość dla Warszawiaków. Na Dobrej otwiera się Min's Onigiri ! Yay! To już drugi lokal Min (pierwszy znajduje się w Poznaniu) i mamy nadzieję, że do otwarcia zostało dosłownie kilka chwil. Na pewno zdamy relację z wizji lokalnej :)

cr: Min's Onigiri


Dajcie znać, czy Wam udało się znaleźć ostatnio coś ciekawego :)

9/26/2016 04:08:00 PM

Myeongdong (명동) - świat koreańskich neonów

Myeongdong (명동) - świat koreańskich neonów
Chaos. Sklepy z muzyką, ubraniami, kosmetykami, restauracje, bary karaoke, stragany z jedzeniem. Wszechobecny hałas dziesiątek najnowszych k-pop'owych hitów. Wszystkie grają w tym samym czasie i nakładają się na krzyki sprzedawców zachęcających po koreańsku i chińsku do zakupów. Młode Koreanki z zaangażowaniem uderzają szeleszczącymi maseczkami w dłonie i wciskają je zwabionym hałasem potencjalnym klientom. Wzięcie do ręki darmowej próbki wiąże się z obowiązkowym odwiedzeniem sklepu, do którego kieruje nas już podstępna sprzedawczyni. Na półkach kuszą kosmetyki z najdziwniejszymi składnikami: jadem węża, śluzem ślimaka, ikrą, jadem pszczół. Wszystkie piękne, niespotykane w Polsce i zaskakujące. Ja, niebędąca kosmetykowym maniakiem, jestem wręcz oszołomiona tym ogromem. Połowa tubek i słoiczków nie mówi mi nic, a enigmatyczne informacje po angielsku też nie rozjaśniają sytuacji. Mimo to wychodzę obładowana nowymi zdobyczami, które na pewno odmłodzą mnie o 10 lat i spowodują, że stanę się przyszłą królową piękności. W drzwiach mijam młodą Koreankę, która z maseczkami w ręku poluje na kolejną ofiarę.


Znów jestem na wąskich uliczkach pełnych ludzi. Otaczają mnie tysiące niegasnących neonów szalonego świata komercji i zakupów. Omijając kolejne sklepy z kosmetykami, trafiam prosto na stragany z jedzeniem, nie mogąc się oprzeć sięgam po portfel i kupuję świeży sok z granatów, kawałek dalej suszone kalmary... tuż za rogiem widzę automat z lodami z zieloną herbatą. Cóż robić. Czym prędzej dojadam owoce morza i ustawiam się w kolejce po lody. Przecież na deser też znajdę miejsce.



W większości otaczają mnie turyści i młodzież. Przychodzą tu tłumnie tylko w jednym celu - zakupów. Tak jak ja, krążą od sklepu do sklepu w poszukiwaniu okazji i nowości. Okolica nie jest piękna, można wręcz powiedzieć, że dość brzydka i kiczowata, ale tętni życiem i energią. Labirynt wąskich uliczek jest zatłoczony do granic możliwości.

Z trudem przeciskam się dalej, walcząc ze sobą by nie zatrzymać się przy „już ostatnim” sklepie czy straganie. Wspinam się schodami w stronę neogotyckiej katedry, która góruje nad okolicą. Myeongdong Cathedral - jeden z najstarszych kościołów katolickich w Korei Południowej.


Po wejściu na teren kościoła czuję się jak w innym świecie, o wiele cichszym i spokojniejszym, ale i tu nie udaje mi się uciec przed nagabującymi. Już po chwili podbiegają do mnie dwie kobiety zachęcając do udziału w mszy i wręczając obrazki ze świętymi. Gdy dowiedziały się, że jestem z Polski od razu wyszukały w zestawie obrazek z Janem Pawłem II i zaczęły mnie przekonywać, że Korea była jego ukochanym krajem. Po kwadransie udaje mi się uwolnić, ale panie aż do samej bramy zawzięcie mi machają.



Jakież to prawdziwe, kościół na górze, otoczony przez labirynt uliczek pełnych owładniętych konsumpcyjnym szałem tłumów. Mało kto patrzy w górę na monumentalną wieżę kościoła, wszyscy szukają wzrokiem kolejnej przeceny, niesamowitego kremu, czy najtańszej płyty k-pop.

9/20/2016 09:04:00 AM

Wywiad z Aaronem Kimem - koreańskim reżyserem.

Wywiad z Aaronem Kimem - koreańskim reżyserem.
AARON KIM

Koreański reżyser i scenarzysta. Do świata filmu wkroczył w 2003 roku jako asystent reżysera przy filmie "Double Agent". Od 2005 z powodzeniem kręci swoje własne filmy. Najbardziej znany z nich to "Hello My Love" z 2009 roku. Jego najnowsze dzieło to "Love Clinic" z 2015 roku.






Cześć, powiedz nam coś o sobie.

Cześć... Od dziecka byłem kreatywny, lubiłem sztukę, ale nie nie miałem żadnego konkretnego talentu, za to od zawsze lubiłem czytać książki i opowiadać innym historie. Tak jest również teraz. Pracuję z wieloma ekspertami związanymi z przemysłem filmowym i to dzięki nim jestem tym kim jestem, bez nich nigdy nie stałbym się reżyserem.

Rozpocząłeś pracę w przemyśle filmowym jako asystent reżysera przy filmie "Double Agent" (이중간첩) w 2003 roku. Czy zawsze planowałeś zostać reżyserem? Kiedy zdecydowałeś, co chcesz robić w życiu?

Reżyserem postanowiłem zostać podczas służby wojskowej. W Korei Południowej służba wojskowa dla mężczyzn jest obowiązkowa, po niej ukończyłem uniwersytet i zacząłem pracę przy "Double Agent" jako asystent reżysera. Wtedy jeszcze nie studiowałem reżyserii i dopiero po tym projekcie zdecydowałem się na studiowanie reżyserii i scenopisarstwa. Na studiach powstał mój pierwszy film krótkometrażowy "Glasshouse" (온실).

Twój pierwszy własny film - "Glasshouse" został nagrodzony na Festiwalu Filmów Niezależnych w Seulu. Czy możesz powiedzieć nam coś więcej na ten temat?

"Glasshouse" był pokazywany na festiwalach w wielu krajach, oczywiście w Korei Południowej, ale także we Włoszech, Francji, Grecji, Wielkiej Brytanii, USA i Hong Kongu. Kiedy został nagrodzony za najlepszą reżyserię poczułem, że chyba mam talent jako filmowiec, do tej pory nie czułem się reżyserem.

"Glasshouse" opowiada o samotności i samobójstwie człowieka w nowoczesnym społeczeństwie. Glasshouse (pl. szklarnia) jest jego symbolicznym więzieniem.

Następny projekt, z 2008 roku, był zarazem Twoim pierwszym filmem pełnometrażowym - "Lala Sunshine" (라라 선샤인). Co czułeś po raz pierwszy pracując samodzielnie nad tak dużym projektem? Presję, oczekiwania, a może ekscytację?

"Lala Sunshine" to opowieść o zemście skrzywdzonej kobiety, która zgwałcona mści się na swoim oprawcy.

Film powstawał długo i było mi trudno go skończyć. Kilkukrotnie porzucałem i wracałem do projektu, niezadowolony z efektów. To był ciężki proces, starałem się pokazać bolesne emocje za pośrednictwem filmu. "Lala Sunshine" i "Glasshouse" są do siebie podobne. Odnoszą się do trudnych problemów, które ciągną się za nami z przeszłości.

Kadr z filmu "Lala Sunshine"

Rok później mogliśmy oglądać "Hello My Love" (헬로우 마이 러브). Skąd wziął się pomysł?

Wcześniej poruszałem cięższe, poważniejsze tematy. Teraz, przy "Hello My Love", chciałem mówić o miłości i to zarówno hetero jak i homoseksualnej. W konserwatywnym koreańskim społeczeństwie chciałem pokazać publiczności różnorodne relacje międzyludzkie.

W 2015 roku, po długiej przerwie, wróciłeś z "Love Clinic" (연애의맛), lekką, trochę niegrzeczną komedią dla dorosłych... jak widać tworzysz zarówno komedie jak i dramaty. Który gatunek filmowy jest Ci szczególnie bliski, a może lubisz każdy rodzaj kina?

Nie upieram się przy określonym gatunku filmowym. Chcę po prostu robić filmy, które sam chciałbym oglądać. Nie chcę też cały czas robić tego samego, obecnie chciałbym stworzyć jakiś film sci-fi.

Plakat z filmu "Love Clinic"

Co jest dla Ciebie najważniejsze w momencie tworzenia nowego filmu? Tylko rozrywka, a może jakieś głębsze, poważne przesłanie?

Doceniać trzeba zarówno filmy ambitne jak i komercyjne. Myślę, że publiczność przychodzi do kina głownie na filmy komercyjne, więc najlepiej to właśnie w nich zawierać jakieś ukryte przesłanie. Niektóre filmy będące komercyjnymi hitami są jednocześnie ambitne. Sztuki nie należy przeceniać, komercji nie należy lekceważyć. Ilość widzów na danym seansie daje do myślenia. Zamierzam robić dobre filmy, zarówno komercyjne jak i niszowe. Wybór tematów i sposób ich przedstawiania jest za każdym razem trochę inny, więc nie chcę przesądzać jaki film w danym momencie zrobię.

Jak długo trwa praca nad filmem, jak wygląda ten proces? Ile czasu spędzasz na przygotowaniach, na planie itp.?

Oczywiście wszystko zależy od filmu, ale na ogół produkcja zajmuje 3-4 miesiące. Proces poprodukcyjny podobnie. Najbardziej pracochłonna i długa jest pre-produkcja. Tworzenie scenariusza, castingi aktorów, zdobywanie funduszy, to skomplikowane zajęcia i trwają bardzo długo. Oczywiście jeżeli film jest pełnometrażowy proces się wydłuża, przy krótkometrażowym jest odpowiednio łatwiej.

Który z filmów jest Twoim ulubionym? Co uważasz za swoje największe osiągnięcie?

Zawsze będzie to film, nad którym właśnie zaczynam pracę.

Skąd czerpiesz inspiracje?

Książki, sztuka, zdjęcia, muzyka, inne filmy, wszystko to jest dla mnie inspiracją. Oczywiście również ludzie wokół mnie.

Czy masz idoli, reżyserów, których pracę podziwiasz?

Jest wielu wspaniałych reżyserów i scenarzystów, ale jeżeli muszę kogoś wybrać to wymienię dwie osoby: Michelangelo Antonioni oraz Alfred Hitchcock.

Nad czym obecnie pracujesz?

Teraz interesuję się współczesną historią Korei. Piszę scenariusz do filmu o władzy i polityce.

Plakat z filmu "Hello My Love"

Koreańskie filmy stają się coraz bardziej popularne w Polsce. Możemy oglądać je na festiwalach filmowych, niektóre z nich są również tutaj kręcone. Koreańscy reżyserzy po wizycie w Polsce zazwyczaj mówią, że mimo bariery językowej mamy ze sobą wiele wspólnego. Co o tym sądzisz? Być może w przyszłości jeden z Twoich filmów powstanie w Polsce lub będzie w jakiś sposób nawiązywał do polskiej kultury?

Chciałbym kiedyś nakręcić film w Polsce, z polskimi aktorami i ekipą filmową, myślę, że jest to możliwe. Wystarczy tylko dobry pomysł i scenariusz (Jeżeli macie pomysł na dobry film to dajcie znać!). Najważniejsza jest infrastruktura i idea, jeżeli obie te rzeczy są spełnione film może powstać w każdym miejscu na świecie. Ponadto, cieszy mnie, że koreańskie filmy stają się popularne w Polsce. Oczywiście, Polskę i Koreę Południową różnią języki i kultura, ale sztuka nie zna granic. A film jest sztuką.

Jakie są twoje plany i marzenia na najbliższe lata?

Nie mam wielkich planów, po prostu chcę robić dobre filmy. I teraz i w przyszłości.

Dziękujemy za poświęcony czas.

Nie ma za co. Ha ha :)
Copyright © 2016 My Oppa's Blog , Blogger