4/19/2017 08:54:00 AM

Czy w Seulu łatwo spotkać kogoś znanego?

I tak i nie :D Oczywiście Seul to bardzo duże miasto, większe niż Warszawa. W polskiej stolicy mieszka około 2 milionów ludzi, a w Seulu ponad 10 milionów, więc wydaje się to mało prawdopodobne. Jest jednak kilka kwestii, które wpływają na możliwość spotkania znanej osoby i postaram się je tutaj przybliżyć.

Znane, tak na prawdę ZNANE osoby, bardzo popularne, takie, których drama z sukcesem jest właśnie emitowana, takie, których twarz wisi na co drugim autobusie i sklepie, są najtrudniejsze do spotkania. Nie dość, że plan ich dnia jest pilnowany przez managera, mają mnóstwo zajęć, to jeszcze chodzą za nimi sasaeng* i dziennikarze. Takie osoby zwykle są po prostu wożone z miejsca na miejsce i spotkanie na ulicy na przykład G-Dragona albo EXO graniczy z cudem. 

Jednak nie są to przecież jedyne znane osoby w Korei. Kiedy czyjaś sława lekko zblednie, a media zaczynają biegać za kimś innym, można poczuć się swobodniej- jeździć metrem, chodzić do sklepów czy kawiarni. Zresztą wiemy po zdjęciach, że nawet te ultra znane osoby czasami tak robią. 


Byłam w Korei kilka razy, najdłużej 1,5 miesiąca i ZA KAŻDYM RAZEM widziałam kogoś znanego. Oczywiście dowiadywałam się tego głównie dlatego, że ktoś o tym rozmawiał, pokazywał, nagle przebiegała koło mnie masa ludzi, bądź ktoś bardzo się starał aby nie można było zajrzeć do vana, co przyciągało uwagę przechodniów.

Drugi czynnik to kamuflaż ;) W Korei gdy jest się zaziębionym bądź jest smog ludzie noszą maseczki. To bardzo ułatwia gwiazdom zadanie, mogą bez problemu nałożyć taką maskę, czapkę na głowę i po prostu iść do kina czy jeździć metrem. Bardzo dużo ludzi chodzi tak ubranych, nie widać ich twarzy, a wpatrywanie się w kogoś jest niegrzeczne, więc można przejść niezauważonym. Jestem pewna, że widziałam kilka znanych osób nie wiedząc, że to znane osoby (Tu link do zdjęć osób, które ktoś rozpoznał: link). Zresztą nie tylko maseczka pomaga pozostać niezauważonym, połowa Koreańczyków nawet spacerując patrzy w telefon, więc po prostu nie widzą kto ich mija na ulicy.

W Polsce jest łatwiej, można rozpoznać znaną osobę, bo na przykład jest ubrana w markowe ubrania, podjeżdża jakimś super samochodem, a tutaj moda i chęć posiadania dóbr jest tak wysoka, że widzi się w metrze osoby "ubrane" w bardzo dużo pieniędzy. W Warszawie mówimy z koleżankami, że jak ktoś w metrze ma torebkę LV to znaczy, że fałszywa, bo takie osoby powinny jeździć taksówkami albo z kierowcą (Oczywiście są to tylko moje opinie, a ta kwestia wypowiadana z przymrużeniem oka, a zresztą nie zawsze umiem rozpoznać prawdziwą :D), więc jak widać strój nie jest żadnym wyznacznikiem.

Kolejna sprawa to różnica pomiędzy wyglądem scenicznym, a naturalnym. Musicie bardzo dobrze znać tę osobę; jak wygląda bez makijażu, zrobionych włosów, w normalnych ubraniach, ile ma wzrostu, jak chodzi itp. Ten post powstał, ponieważ dziś siedziałam w kawiarni koło Ji Soo, który był tam z kolegami (albo współpracownikami?). Mieli okulary (świeciło słońce), normalne, modne ubrania, siedzieli z nosami w telefonach, czasami o czymś rozmawiali, a ja dwa stoliki dalej czytałam książkę. Nagle zobaczyłam, że ekspedientki dziwnie się zachowują (myślałam, że to chodzi o mnie, ale niestety nie :D), ale reszta ludzi nie zwracała na nich uwagi, nikt nie wykazywał większego zainteresowania, każdy zajęty swoimi sprawami. Oglądałam kilka dram, w których występował, a wczoraj (!!!!!) Strong Woman Do Bong Soon i nawet go nie poznałam! O tym, że to był on dowiedziałam się dopiero jak wyszli i obok zaczęła się rozmowa o tej dramie. 

Wczoraj też widziałam znane osoby, jakiś zespół składający się z dziewcząt które miały kolorowe włosy (co najmniej dwie z nich), wsiadały do vana pod salą weselną/eventową, a tydzień temu mega tłum ludzi pod budynkiem SM w Gangnam.


Ostatnia kwestia, która moim zdaniem pomaga ukrywać się gwiazdom to inne prawo dotyczące przyciemnianych szyb. W Polsce kierowca musi być widoczny, więc czasami zdarza się mi zobaczyć kogoś znanego w samochodzie (Skrzynecka, Nergal, Kayah, Deląg i kilku innych), a tutaj nie ma takiej możliwości. Widzę jakieś mega wypasione auto, myślę sobie, że może to jedzie G-Dragon (chociaż teoretycznie wiadomo jakie ma samochody), ale nie ma takiej opcji. Pozostaje mi jedynie wyobrażanie sobie, że któreś z tych mega aut, które wyjeżdża mi przed twarz, albo przejeżdżało na czerwonym, wiozło ze sobą na przykład Gong Yoo :D

Nawet gdybym spotkała na ulicy kogoś znanego i w dodatku go rozpoznała, znała i lubiła, to i tak bym nie podeszła. Mają wystarczająco ciężkie życie, a Ci moi ulubieni ostatnio wyglądają na zmęczonych, więc nie chciałabym męczyć ich jeszcze bardziej. Jest dużo oficjalnych spotkań z fanami, więc gdybym chciała mieć jakiś kontakt ze swoim ulubionym aktorem to pewnie tam. Chociaż dramy/filmy i w przypadku Big Bang - koncert, mi wystarczą :)

Jakie są Wasze opinie na ten temat? Chcielibyście spotkać kogoś znanego i co by się wydarzyło gdybyście spotkali? Myślicie, że to możliwe, czy ja po prostu mam takiego farta? :D

Edit: dzięki za komentarz na fejsie Anna :) Myślałam, że to jasne, ale tak, to jest post o znanych Koreańczykach tak po prostu, a za przykład podane zostały osoby, które mogą być znane z punktu widzenia Polaka i naszego czytelnika.  Moi koreańscy znajomi nie oglądają za dużo dram, znają te topowe gwiazdy, które robią reklamy itp, ale w niektórych, skrajnych, przypadkach, to jest jak w Polsce. Ja nie oglądam Klanu ani Na wspólnej (a innych seriali to nawet nie znam nazw :D) i często nie kojarzę nawet tych całkiem znanych serialowych aktorów. Tutaj to obserwuję gdy na ulicy jest reklama z kimś kogo ja kojarzę z dramy, a moja koreańska koleżanka w ogóle nie zna tej osoby. Tak jak napisała Ania, jest większe grono "znanych" osób z punktu widzenia Koreańczyka niż osoby odwiedzającej: komicy, aktorzy musicalowi (też robią reklamy :D), nawet politycy. Ale to zasada międzynarodowa, nie dotyczy tylko Korei, "punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia" :) fani baseballu będą może w stanie rozpoznać graczy, mega fani literatury pisarzy, ktoś jakiegoś komika czy polityka.

*sasaeng - 사생팬 
To psychiczni, bardzo nachalni fani, którzy naruszają prywatność swoich idoli. Ścigają ich taksówkami, przebierają się za chłopców by wejść za EXO do WC itp. Nie lubimy ich. Im bardziej są natarczywi i wkurzający, tym wytwórnia i manager bardziej pilnują swoich podopiecznych. Kiedyś można było wysyłać na przykład jedzenie swoim idolom, teraz niektórzy tego nie przyjmują, bo przestali mieć zaufanie do fanów. Różne rzeczy się dzieją :(

10 komentarzy:

  1. hmm ciężkie pytanie. Z racji tego, że jakbym spotkała kogoś na ulicy i zauważylabym, to byłby to już jakiegoś rodzaju cud (przeważnie mam "talent" do nie widzenia ludzi, musieli by na mnie dosłownie wpaść, żebym ich zobaczyła).

    Ale myślę, że bym podeszła, powiedziała kilka miłych słów, może poprosiła o zdjęcie i bym odeszła. Uważam, że mówienie komplementów jak i ich sluchanie jest bardzo miłym gestem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przemieszkałam w Korei prawie pół roku i przyznaję ze wstydem... Nie mam pojęcia, kto i dlaczego jest popularny w Korei ;D Świadczy nawet o tym to, że przez cały czas chodziłam do kościoła, a kilka tygodni przed moim wyjazdem okazało się, że osoba, która tam śpiewa i gra na gitarze to sławna gwiazda koreańskiej muzyki ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mogłaś widzieć dużo sław za których zobaczenie inni daliby się pokroić i nie wiedzieć o tym :D

      Usuń
  3. Co do Warszawy to również mam takie przekonanie - z torebką LV czy Chanel do metra wsiąść? Hmm, chyba bym się bała, chociaż kto wie. Ostatnio Evan Edinger na swoim vlogu z podróży z Japonii był chyba z 2 godziny na lotnisku Incheon bodjaże i się ktoś znany pojawił - ludzie nagle w bieg żeby tylko zobaczyć kto tam znany z obstawą idzie :D Chociaż jakby nie patrzeć w Seulu ciężej jest spotkać kogoś sławnego niż na Islandii - w Rejkiaviku można podobno na luzie nie raz wpaść do prezydenta na herbatkę albo pożyczyć cukier. Czy ja wiem czy chciałabym kogoś sławnego spotkać - pewnie by mnie wryło w jak słup w beton o ile bym rozpoznała, miałam już sytuację, że szłam z koleżanką w centrum handlowym i nagle ona do mnie mówi "Ty patrz, Ukeje - co Ty do mnie mówisz, jakiś dialekt afrykański poznałaś? - no ten z the voice - że z czego - czy ty masz telewizor w domu? - mam niemiecką kablówkę" tak więc z moim sokolim wzrokiem i rozpoznawalnością ludzi to chyba nikogo bym nie rozpoznała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha :D dokładnie. te znane osoby abyśmy je uważali za znane, muszą być ZNANE nam. miałam podobną sytuację w tym roku w portugalii. siedziałam przed skelpem, czekałam na zajomych a obok siedziała grupka suferów, których tam jest MNÓSTWO. To byl mój pierwszy surfing, nikogo z tego świata nie znam, więc sobie siedziałam, oni gadali ze sobą. 2 dni później przeglądałam to miejsce na instagramie i zobaczyłam, że byli na prawie każdym miejscu, dawali jakieś wywiady itp i to były jakieś UBER mega ziomki, reprezentat chyba portugalii na olimpiadę, jakiś wymiatacz z USA, kręcili tu film dla red bulla. Więc praktycznie wszyscy z tego miasta daliby się pokroić aby chociaż ich zobaczyć, a ja ich nie znałam, więc bez emocji. dlatego też wydaje mi się, że koreańskie 'znane' osoby mają szansę na w miare normalne życie, nie są znani wszystkim, a już w europie to mysle, ze mogą się poczuć całkiem swobodnie.

      Usuń
  4. Baaaaardzo Ci zazdroszczę, że byłaś tak blisko Ji Soo *-* haha :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że możesz tam być. Mi by wystarczyło nawet samo zobaczenie tych miejsc z dram i teledysków. Ale też z daleka chciałabym zobaczyć jak Park Bo Gum gdzieś na ulicy tańczy Boombastic, albo jak Ji Sung i Park seo Joon biegają nagrywając dramę Kill Me, Heal Me...Chciałabym pójść na koncert Bangów, ale NA PEWNO nie wrzeszczałabym na ich widok i nie rzucałabym się na obcych, w sumie , ludzi. Gzie ta azjatycka DYSKRECJA, dlaczego ich nie obowiązuje w przypadku celebrytów? Ci biedacy gdziekolwiek się ruszą słyszą kwik i widzą wykrzywione miny rozentuzjazmowanych nastolatek..nie chcę nawet sobie wyobrażać, co o nich sobie myślą, brr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nom, mam też wrażenie, że niektórzy (niezależnie od kraju) po prostu biegną za tłumem bo coś się dzieje, bo ktoś znany, niezależnie czy przeze mnie lubiany czy nie. Ale to chyba syndrom ludzi, którzy się zatrzymują przy wypadkach.

      Usuń
  6. Ja z innej beczki. Gdybym tyle poświęciła na dotarcie do Seulu, to czas poświęciłabym na zwiedzanie, odkrywanie miejsc, smaków, zapachów, o których mówi na swoim vlogu np. Miss Mina. Natomiast Ty idziesz do knajpy czytać książkę :D Chyba, że ta książka jest usprawiedliwieniem, dlaczego tak długo przesiadujesz w kawiarni. Czatujesz na kogoś, szukasz kogoś? :D W Korei nie wolno dłużej siedzieć w knajpie bez wyraźniego powodu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Anonimowy, jestem tu przez 1,5 miesiąca :) od 16 pracuję i muszę być online, więc czas wtedy spędzam w uroczych kawiarniach, czytam książki, pracuję, piszę i tak spędzam ten czas. Zresztą to mój czas i mogę go spędzać jak chcę, a ty możesz poświęcić go na oglądanie vloga Miss Miny zamiast tutaj, gdzie jak napisałaś, nie ma nic ciekawego.

      Usuń

Copyright © 2016 My Oppa's Blog , Blogger