11/12/2014 04:51:00 PM

Dramy (Moje TOP 10) - część 1

Spotykają się dwie nieznane sobie osoby, jakimś cudem dogadują się, że obie słuchają kpopu albo oglądają dramy (moja metoda to powiedzenie, że uczę się koreańskiego, gdy pada pytanie o muzykę to zwykle po chwili są już prawie piski i przekrzykiwanie się nazwami zespołów oraz dram), a następnie dochodzi do mojego ulubionego momentu. Pierwsza piosenka, pierwsza drama. Bardzo mi się podoba, że u większości osób ten moment zapada w pamięć i jest ważny. Na początku człowiek nie wie co to jest koreańska fala, więc nie spodziewa się, że zapewne za chwilę zostanie nią zalany aż po czubek głowy. Bo co złego mogłoby być w obejrzeniu jakiegoś teledysku czy kawałka dramy? Hah.



Miałam szczęście, że osoba, która mnie wciągnęła, po pierwsze jest z mojej rodziny a po drugie zrobiła to w sposób idealny. Pojechałam do mojej Cioci na 2 tygodnie wakacji, na początku odebrała mnie z lotniska i już w samochodzie leciał kpop, dzięki czemu pierwszą piosenką jaką słyszałam było "Hello Hello" FT ISLAND. Później w jej domu widziałam już plakaty, zdjęcia i płyty. Pierwszy teledysk? Big Bang. Do tej pory mój ulubiony zespół. Później opowieści o dramach, kawałki dram, parodie dram, słuchanie płyt Big Bang, CN BLUE, SuJu, FT ISLAND, BEAST. Ziarno zasiane, przy wyjeździe koreańska fala sięgała mi gdzieś do pasa. Po powrocie do domu wyjęłam karteczkę na której miałam zapisany najważniejszy adres www.dramacrazy.net (już nieistniejąca) oraz kilka tytułów na dobry początek. Zaczęłam od Boys Over Flowers (tą dramą nieskutecznie próbowałam wciągnąć siostrę) oraz You're Beautiful. A później wszystko wymknęło się spod kontroli i obecnie (czasami z dumą, czasami ze wstydem) przyznaję, że obejrzałam już ponad 60 dram (1080 odcinków ;p), kolejne 25 zaczęłam, ale z różnych względów porzuciłam. Zgadzam się, ze dramy nie są idealnym odzwierciedleniem koreańskiego życia (zwłaszcza te o mężczyznach z kosmosu, duchach albo czytaniu sobie w myślach), ale widzimy jak Koreańczycy żyją, co jedzą, jak mówią itp. Później kwestią czasu było to, że zaczęłam uczyć się języka, czytać o historii, sprawach społecznych etc. Nie podoba mi się i nie wydaje mi się słuszne krytykowanie osób, które słuchają kpopu i oglądają dramy, jako takich, które de facto nic nie wiedzą o Korei i podchodzą do tematu w sposób płytki. Jak ktoś się czymś pasjonuje to naturalne jest powiększanie swoich zainteresowań i wiedzy o kolejne, powiązane wątki. Nie widzę nic złego w tym, że ta przygoda zaczęła się od Hello Hello Kupaj Kupaj

Dramy oglądam na GoodDrama i Viki, a wszystkie obejrzane odcinki zaznaczam na My Drama List. Najbardziej lubię dramy, które mają 16 odcinków (jak jest 20, to już mówię, że to dużo) i nie ma w nich za dużo dramy (:D). Bardzo mnie zniechęca gdy nagle okazuje się, że ktoś ma wypadek a później amnezję (serio? amnezja? i pamięta wszystko tylko nie to, że się kochacie? smuteczek. np. Trot Lovers, super się zaczęło a później walnęli tę amnezję i wszystko zepsuli) albo nagle wychodzi, że główna bohaterka miała przeszczep, a serce dostała po zmarłej żonie brata jej narzeczonego i ona ofc rzuca kolesia i idzie do tego brata (true story: The Spring Day of My Life). Czasami minusem jest też to, że dramy są kręcone tylko z 2-3 odcinkowym wyprzedzeniem. Producenci robią nieoczekiwane zmiany ze względu np. na wyniki oglądalności czy opinie widzów. Drama o syrence (Wiem, syrenka w Seulu brzmi słabo) była cudowna, na prawdę uwielbiałam każdą scenę, została skrócona o 6 odcinków i skończyła się beznadziejnie. Nawet Hitler był wstrząśnięty

Poniżej znajdziecie listę moich 10 ulubionych dram. Opiszę je w przypadkowej kolejności, wszystkie lubię równie mocno. Było ciężko, najpierw miałam 20, później zeszłam do 16, a teraz trochę oszukując będzie ich de facto 11 :) Dodatkowo jest około 10 kolejnych dram, które znajdują się na 2 miejscu. Jednocześnie.

1. Buzzer Beat  (Japonia, 2009)
Głównymi bohaterami są Naoki (Yamashita Tomohisa), który gra w koszykówkę w profesjonalnej drużynie, oraz Riko (Kitagawa Keiko), studentka szkoły muzycznej. Poznają się gdy pewnego dnia Riko znajduje telefon, który zgubił Naoki. Na początku on i Riko po prostu się przyjaźnią, obserwujemy rozwój ich relacji, wszystko oczywiście kończy się pozytywnie, ale podobało mi się, że nie było typowej miłości od pierwszego wejrzenia.



Drama jest bardzo dobrze nakręcona, sceny z gry też są wciągające (mimo, że osobiście nie jestem fanką koszykówki) i muzyka podobała mi się do tego stopnia, że ściągnęłam sobie intro.
                 



2. Let's Eat (Korea, 2013)
Nawet nie wiem od czego zacząć. Po pierwsze: Mnóstwo koreańskich potraw (dużo zbliżeń, długie sceny jedzenia, opisy potraw). Po drugie: Noona Love. Po trzecie: Doo Joon. Po czwarte: Super muzyka. Po piąte: lubię w dramach jesienno-zimową oprawę.



Mogłabym napisać posta całego poświęconego tej dramie. Albo nawet dwa.



Czasami oglądanie jedzącego Doo Joon'a było ponad moje siły.





3. Protect the Boss (Korea, 2011)
Ji Seong i Kim Jae Joong teoretycznie powinni być wystarczającym argumentem przemawiającym za tą produkcją, ale trzeba dodać, że to na prawdę świetna drama. Bardzo śmieszna, z ciekawym (może nie ambitnym) plotem i dobrym zakończeniem. Uwielbiam główną parę, ale sceny obu panów były nawet zabawniejsze.




W tej dramie mamy najbardziej typową historię z możliwych. Bogaty, przystojny facet oraz biedna i przeciętna dziewczyna. On się w niej zakochuje, ona na początku jest na nie, a później oczywiście odkrywa, że od zawsze go kochała. Jest second lead (równie przystojny i bogaty), który też się w niej kocha i Ojciec (miła odmiana, bo zwykle jest to matka) głównego bohatera, który jest przeciwko nim. Dzięki dobrej grze aktorskiej i śmiesznym dialogom dramę ogląda się bardzo dobrze.






4. Rich Man, Poor Woman (Japonia, 2012)
Tytuł mówi sam za siebie, prawda? :) Poza tym plot jest podobny do "Protect the Boss". Chihiro zaczyna pracę w firmie Toru. Uwielbiam Oguri Shuna, jest wspaniałym aktorem, zwykle gra wojowników, silnych facetów, przestępców etc., a tutaj jego bohater jest introwertykiem, który uważa, że ludzie oceniają go przez pryzmat pieniędzy.



Znów muszę przyznać, że uwielbiam muzykę z tej dramy i słucham jej bardzo często.


Podoba mi się, że historia nie skupia się tylko na związku tych dwóch bohaterów, dowiadujemy się też dużo o Toru, jego firmie i tym czym się zajmuje zawodowo. Rich Man, Poor Woman ma 2 odcinki specjalne. Rich Man, Poor Woman Episode Zero - historia powstania firmy, oraz Rich Man, Poor Woman in New York - odcinek dodatkowy, wyjaśnienie kilku spraw itp. Od kilku lat zwodzeni, czekamy na Rich Man, Poor Woman 2

5. The Master's Sun (Korea, 2013)
Joong Won (So Ji Sub), który jest CEO centrum handlowego Kingdom, pewnego dnia poznaje Gong Sil (Gong Hyo Jin), która po wypadku zaczęła widzieć duchy. Jest wycofana, ukrywa się w domu i nie lubi jak duchy ją nawiedzają. Szczęśliwie dla niej (i dla nas) okazuje się, że gdy dotyka Joong Won'a to duchy znikają. Łatwo się domyśleć, że będzie dużo dotykania (*dziki śmiech*). Kiedy on się o tym dowiedział to zaczął ją wykorzystywać do załatwiania różnych spraw (dzięki duchom), pozwalając  się w zamian dotykać (brzmi absurdalnie ale ma sens!).


Poza tym te duchy nie były wcale takie zabawne, czasami można było się przestraszyć.


Ta drama powinna być przykładem dla wszystkich innych dram. Jest w niej bardzo dużo pozytywnych rzeczy: aktorzy, plot, druga para, osoba, która wspiera główną parę, śmieszne sceny, wzruszające sceny i oczywiście cudowna muzyka (link do całej płyty: klik).

Oglądaliście którąś z tych dram? Może wszystkie? Jakie są Wasze opinie? Ja podchodzę do nich emocjonalnie, więc mam nadzieję, że dobre :d Za tydzień kolejna część, i następne 5 dram.

9 komentarzy:

  1. Z tych które opisałaś, znałam tylko Master's Sun, ale w sumie jakoś wybitnie mi się nie podobało. Jeśli chodzi o j-dramy mam małe doświadczenie, więc cały czas szukam nowych tytułów (więc dzięki za nowe do listy :D), z k-dram moja top 6 to zdecydowanie: "Warrior Baek Dong Soo", "School 2013", "Reply 1997", "Reply 1994", "White Christmas", "I Miss You". No i podobnie jak u Ciebie z "Surplus Princess", kocham pierwsze 9 odcinków, przy 10 chciałam wyrzucić komputer przez okno :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reply 1997 i 1994 są w 2 części tego posta :d School 2013 tez uwielbiam.. "I Miss You" mam w planach, ale troche sie obawiam, ze tam bedzie duzo placzu :(

      Usuń
    2. Ojj będzie, już w 3 odcinku radze przygotować paczkę chusteczek. Lub dwie ;-; Ale drama naprawdę świetna, no i ... Seung Ho *_*

      Usuń
  2. Akurat nie widziałam żadnej z tych. Będę miała co oglądać ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Master's Sun i Rich Man, Poor Woman są w mojej absolutnej topce <3 Też mam już sporo dram na koncie - i japońskich i koreańskich. W moim przypadku zaczelo sie od japońskich (pierwsza - KimiHana) a jak juz obejrzałam wszystkie które mnie interesowały na jedynej stronie jaką znałam, niechetnie, troche z przymusu, zabralam się za dramę koreańską (You're beautiful). Tak się wciągnełam, że obecnie mam na liście więcej koreańskich niż japońskich, których już praktycznie nie ogladam (wyjątek dl RM,PW - Też uwielbiam Oguri Shun'a <3) Wgl dobrze się czytało wpis przypominając sb swoje pierwsze razy ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. cze :)) Empress Kii <3 widzialem tylko ten serial :))) te twoje dramy kochaniutka hehe juz po samej muzyce mówię NIE HIHI -_^ :)) kto mi cos poleci?? :)) https://www.youtube.com/watch?v=mEULqfEivcc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie pozostaje mi nic innego niż powiedzieć: "kochaniutki...lol"

      Usuń
    2. no Ty już tylko lol możesz dopisać a ja bym jeszcze cos dobrego obejzal :))) ;>

      Usuń

Copyright © 2016 My Oppa's Blog , Blogger