3/23/2017 03:09:00 PM

Dzieci poszły do Polski

Dzieci poszły do Polski
CHU SANG-MI

Koreańska aktorka, a od niedawna również reżyser. Do tej pory nakręciła trzy filmy krótkometrażowe, obecnie kończy prace nad filmem dokumentalnym na temat ośrodka dla północnokoreańskich sierot wojennych, działającego w latach 50-tych w Płakowicach (obecnie dzielnica Lwówka Śląskiego) niedaleko Wrocławia. W planach ma również film fabularny na ten temat.


Dzień dobry. Chcę zacząć od pytania skąd dowiedziałaś się o północnokoreańskich sierotach w Polsce i dlaczego zainteresował Cię ten temat? Od czego się zaczęło?

Wcześniej nakręciłam trzy filmy krótkometrażowe i od jakiegoś czasu szukałam tematu na film pełnometrażowy. Przypadkowo trafiłam na artykuł znajomego dziennikarza na ten temat. Dowiedziałam się wtedy, że polska dziennikarka radiowa- Jolanta Krysowata napisała książkę, połączenie fikcji i reportażu, na temat życia północnokoreańskich sierot w Polsce w latach 50-tych.

Później spotkałam również profesor Choi Sung Eun z Wydziału Polonistyki na Hankuk University of Foreign Studies, która miała w planach przetłumaczenie tej książki. Gdy Koreę odwiedził prezydent Bronisław Komorowski i spotkał się z prezydent Park Geun Hye, profesor Choi pracowała jako tłumacz i wspomniała prezydentowi o swoich planach. Okazało się, że matka prezydenta Komorowskiego uczyła muzyki północnokoreańskie dzieci.

Wracając do mnie, zawsze byłam zainteresowana tematem Korei Północnej oraz dorastaniem dzieci. Pomyślałam, że obie te rzeczy mogę połączyć w tej historii.

Jestem przekonana, że uda mi się w tym filmie zawrzeć również temat reunifikacji Korei oraz globalnego problemu uchodźców. Dzięki tej historii o miłości, uda się pokonać różnice pomiędzy kulturą Wschodu i Zachodu, różnice etniczne, kulturowe i ideologiczne.

Kilka lat temu Jolanta Krysowata nagrała audycje radiowe, nakręciła film dokumentalny „Kim Ki Dok”, oraz wydała książkę „Skrzydło anioła” właśnie o tych wydarzeniach. Mimo to temat nadal jest słabo znany w Polsce. Czy w Korei Południowej ktokolwiek słyszał o tej historii?

W Korei Południowej praktycznie nikt nie słyszał o tej historii. Zastanawiam się jakie będą w związku z tym reakcje widzów, kiedy dowiedzą się, że to prawdziwa historia północno, a nie południowokoreańskich sierot.

Czasy się zmieniają i wydaje mi się, że stoimy na progu do zjednoczenia Korei. W Korei Południowej żyje obecnie ponad 30.000 uciekinierów, ale wskaźnik samobójstw wśród nich jest niepokojąco wysoki. To rzeczywistość o której nie wiemy, ludzi którzy żyją tuż obok nas. Jeżeli nastąpi zjednoczenie to co powinniśmy zrobić z 25 milionami Koreańczyków z Północy? Myślę, że to czas kiedy powinniśmy się nad tym poważnie zastanowić i mam nadzieję, że mój film będzie jednym z głosów w tej sprawie. Będzie zadawał pytania...

Jaki tytuł będzie miał twój film i dlaczego?

„Dzieci poszły do Polski” - ponieważ ta historia jest nieznana w Korei, już w tytule chcę zawrzeć część informacji. Słowa polski czy Polska, są dla Koreańczyków dziwne i obce, więc i tak tytuł filmu będzie dla nich bardzo zagadkowy.

cr: www.koreaherald.com. Od lewej: Pierwszy Sekretarz i Konsul Maksymilian Zych, reżyser Chu Sang-mi, Ambasador Polski w Korei Południowej Krzysztof Ignacy Majka oraz jego żona Zofia Majka, Sekretarz Kim Soo-hyung. Po seansie filmu "Kim Ki Dok" w Seoul Museum of History.

Czy w filmie poruszysz jakieś nowe wątki lub tematy, o których jeszcze nie słyszeliśmy? Może dotarłaś do jakiś nowych informacji?

Przede wszystkim pracuję nad tą historią dwutorowo: najprawdopodobniej w przyszłym roku rozpocznę prace nad filmem fabularnym, a obecnie pracuję nad filmem dokumentalnym, do którego materiały zbieraliśmy w październiku zeszłego roku w Polsce.

Film fabularny będzie fikcją, ale oczywiście bazującą na prawdziwej historii. Odpowiedzi na wszystkie historyczne pytania będą natomiast zawarte w filmie dokumentalnym. Aktorzy, którzy zostali wybrani do filmu fabularnego pojawią się również w filmie dokumentalnym.

W castingu który przeprowadzałam brali udział uciekinierzy z Korei Północnej. Lee Song, dziecko z Korei Północnej, to główny bohater filmu dokumentalnego. Film będzie w pewnym stopniu filmem drogi, który pokazuje historię północnokoreańskich sierot Wojny Koreańskiej i równocześnie cierpienia współczesnych uciekinierów z Korei Północnej. Przez tę podróż Lee stanie naprzeciw swoich problemów. Dziecko Korei Północnej, które leczy swoje  rany i odzyskuje spokój ducha dzięki historii o wielkiej miłości polskich nauczycieli. Konfrontuje się z własnymi problemami i poszukiwaniem tożsamości.

Zbierałaś materiały w Polsce, poznałaś kilku żyjących uczestników tych wydarzeń, co o nich myślisz? Byli tacy jak oczekiwałaś, czy rozmawiając z nimi inaczej spojrzałaś na całą sprawę?

Z różnych powodów nie udało mi się spotkać ze wszystkimi, ale rozmawiałam z kilkoma ważnymi dla tej historii osobami. W pamięci zapadł mi szczególnie wywiad z Panem Józefem Borowcem, który powiedział, że „Wiedzieliśmy kim są te dzieci i byliśmy pod wrażeniem, że nie mówią do nas nauczycielu czy wujku, ale po prostu tato i mamo.”

Polacy pracujący w ośrodku to byli ludzie skierowani tam przez system komunistyczny, to był ich obowiązek, ale mimo to stali się dla tych dzieci rodzicami. Po 6 latach nadal płakali i tęsknili za dziećmi, które zostały odesłane do Korei Północnej i o których nawet nie wiedzieli czy nadal żyją. To właśnie jeden z tematów tego filmu- jak bardzo niezwykła potrafi być miłość.

Spotkałam ludzi, którzy w dzieciństwie czy wczesnej dorosłości przeżyli wojnę i znają jej okrucieństwo. Rany zadane koreańskim dzieciom raniły również ich, rozumieli ich ból.

cr: news.chosun.com

To zaskakująca historia, pełna emocji, poruszająca serca. Dzieci i ich nauczycieli połączyła miłość, stworzyli razem namiastkę domu. Myślisz, że takie porozumienie było możliwe przez podobne przeżycia i traumy? (Wojna Koreańska  i Druga Wojna Światowa, utrata rodzin i domów)

Dziękuję za to pytanie. Właśnie o to chodzi, ich rany stworzyły z nich rodzinę. Jeden z fragmentów filmu to właśnie „czas ran”.

Są różne rodzaje okaleczenia, można być w równiej mierze okaleczonym fizycznie przez ludzi oraz psychicznie przez swoje doświadczenia (sieroty wojenne i uchodźcy uciekający przed ISIS)

Zdolność do empatii leczy poranione dusze. To wybór każdego z nas! Polacy zdecydowali się pomóc innym. Niestety wydaje mi się, że Koreańczycy nadal nienawidzą się nawzajem przez ból spowodowany Wojną Koreańską.

Po tylu latach od polskiego filmu, w końcu będziemy mieli okazję zapoznać się z tą historią opowiedzianą z koreańskiej perspektywy. Spodziewam się innego spojrzenia na temat, może odrobinę innej wrażliwości i uwypuklenia innych aspektów?

To będzie film z wieloma nawiązaniami do ponownego zjednoczenia Korei, ale będzie również zadawał pytania o fale nacjonalizmu i ekskluzywizm w Europie i Stanach Zjednoczonych.

Wiem, że różni nas kultura, religia i wartości, ale porzucone dzieci, niewinne i cierpiące tylko z powodu swoich narodzin zawsze cierpią podobnie. Politycy zajmują się polityką, ale uważam, że twórcy również powinni głośno mówić o takich sprawach i stać się głosem pamięci, obudzić sumienia.

Każdy z nas ma swój wewnętrzny kompas sumienia. Jego esencją jest chyba macierzyństwo, tak silne uczucie, że przezwycięża wszystko inne. Powinniśmy je odnaleźć i to właśnie chcę przekazać przez moją pracę.

Dla kogo jest Twój film?

Dla zmęczonych konkurencją i wiecznym dążeniem do sukcesu Koreańczyków, którzy pragną coś zmienić.

Na jakim etapie jest teraz produkcja?

Teraz jestem na etapie kończenia montażu. Film dokumentalny powinien pojawić się w kinach w lecie.

Równolegle pracuję nad filmem fabularnym, ale wymaga to dużo wysiłku. Samo zdobycie funduszy, budżet będzie  wynosił  około  5 milionów dolarów, do tego praca nad scenariuszem. Konieczny jest research w Polsce, dlatego wkrótce planuję kolejną wizytę, w tym lub na początku przyszłego roku, w celu zebrania reszty informacji.

cr: www.koreaherald.com. Zdjęcia wychowanków ośrodka.

W związku z filmem fabularnym robiłaś również przesłuchania północnokoreańskiej młodzieży. Opowiesz nam o tym coś więcej?

W filmie pojawia się wiele dzieci (w wieku od 4 do 18 lat) dlatego szukałam wielu aktorów, zarówno z Korei Południowej jak i Północnej. Zaczęłam od przesłuchań dzieci z Korei Północnej, których było ponad dwadzieścioro, ale wciąż szukamy. To film oparty na faktach, więc zależy mi na możliwie największym autentyzmie. Chciałabym uchwycić unikatowość dzieci z Korei Północnej, różnice w wyglądzie i języku.

Po zakończeniu castingów mam w planach miesięczny obóz treningowy dla aktorów. Dzieci z Korei Północnej będą uczyły te z Korei Południowej zachowań i dialektu północnokoreańskiego, tak by stało się to dla nich naturalne.

Film będzie wyświetlany w Korei, ale mamy również nadzieję, że pojawi się na jakiś festiwalach w Polsce?

Oczywiście. Chcę żeby film był dostępny również w Polsce, dlatego współpracuję w tej sprawie z Polską  Ambasadą.

Dziękujemy za wywiad i mamy nadzieję wkrótce zobaczyć Cię w Polsce.

Dziękuję bardzo!

3/11/2017 06:40:00 AM

Polska w Korei Południowej

Polska w Korei Południowej
Zastanawialiście się kiedyś ile Polski da się znaleźć w Korei Południowej? O dziwno mimo dzielących nas kilometrów trochę jej tu jest. Na początek kilka faktów.

Pierwszymi Polakami, którzy pojawili się na Półwyspie Koreańskim pod koniec XIX wieku i opisali swoje doświadczenia byli naukowcy-podróżnicy Jan Kalinowski i Władysław Kotowicz. Pierwszym pisarzem był natomiast Wacław Sieroszewski (o jego książce "Korea- klucz Dalekiego Wschodu" wspominałyśmy TUTAJ).

Stosunki dyplomatyczne z Koreą Południową nawiązaliśmy dopiero 28 lat temu, czyli w 1989 roku. W Polsce upadł komunizm, więc wcześniej dość ścisłe relacje z Koreą Północną się ochłodziły, a te z Koreą Południową zaczęły kiełkować. Obecnie w Polsce ma siedziby kilkanaście koreańskich firm, a eksport pomiędzy krajami rośnie. Poza tym w Seulu działa prężny wydział polonistyki, największy w Azji pod względem liczby studentów (nasz wywiad z jego studentem przeczytacie TUTAJ).

Miałyśmy okazję odwiedzić uczelnię i uczestniczyć w zajęciach z kultury Polski. Studenci przygotowali prezentacje i... zaskoczyli nas. Ich wiedza na temat polskiego malarstwa była imponująca (muszę z ubolewaniem przyznać, że nie znałam wszystkich artystów, o których wspominali). Poza tym naprawdę dobrze się tam bawiłyśmy. Mimo że studenci pierwszego roku nie byli w stanie płynnie się z nami komunikować, udało nam się „zjednoczyć” testując najlepsze smaki polskiej wódki ;)


Wydział polonistyki znajduje się w sporej odległości od centrum stolicy, ale jeżeli będziecie mieli czas warto tam zajrzeć i odszukać obelisk z kilometrami dzielącymi Polskę i Koreę (dokładnie 7736km). Inny „polski znacznik” odnajdziecie również w międzynarodowej dzielnicy Seulu- Itaewon. Po wyjściu z metra patrzcie uważnie pod nogi, a bez problemu traficie na płytę z mapą Polski i przywitaniem.


Na drugim końcu kraju, w Busanie, czekają za to inne płyty. W alei gwiazd swoje odciski dłoni zostawili Agnieszka Holland i Krzysztof Zanussi, którzy odwiedzili miasto przy okazji Busan International Film Festival (więcej o wizycie na festiwalu).

Dorota Kędzierzawska, Agnieszka Holland i Krzysztof Zanussi. cr: Adam Mickiewicz Institute

Na szczęście chodniki to nie jedyne miejsca z polskimi akcentami. Od czasu do czasu w sklepach można trafić na przykład na polskie piwo, ciastka, czy sok z aronii. Wśród Koreańczyków dobrą renomę ma również ziaja. Kosmetyki tej firmy są wręcz rozchwytywane przez Koreanki, co na początku dziwi, biorąc pod uwagę jak wielki jest rynek kosmetyczny Kraju Porannego Spokoju i że to właśnie koreańskie kosmetyki robią się popularne w Polsce.

Zabójcze ceny Łomży, 3000 wonów to ponad 10zł!

Nie można zapomnieć o ceramice z Bolesławca, która w zaskakujący wręcz sposób jest przez Koreańczyków lubiana. W całym kraju jak grzyby po deszczu wyrastają sklepy specjalizujące się w sprzedaży polskiej ceramiki, tylko w Seulu jest ich kilka, a popyt jest na tyle duży, że na dostawy towaru trzeba czekać miesiącami. Zaczęły się już nawet pojawiać chińskie podróbki!


W koreańskiej telewizji swego czasu wyświetlano nawet program o Manufakturze w Bolesławcu


Znaki, jedzenie, ceramika...ale chyba najważniejsi są ludzie. Nie zapominajmy o koreańskiej Polonii. Nie jest ona zbyt liczna- w Ambasadzie Polski w Korei Południowej jest zarejestrowanych około 150 osób, ale trzeba też doliczyć studentów czy ludzi przyjeżdżających tu do pracy na krótszy okres czasu, więc jest to liczba dość płynna. Ambasada co roku organizuje kilka imprez okolicznościowych (w zeszłym roku po raz pierwszy "Dzień Polski w Seulu"), a w części z nich biorą udział działający na terenie Korei polscy księża Pallotyni.

Warto również wspomnieć o programie telewizyjnym "Non-Summit" (비정상회담), w którym przedstawiciele różnych krajów świata dyskutują na temat kultury i polityki. Przez pewien czas jego panelistą był Przemysław Krompiec, dzięki któremu Koreańczycy dowiedzieli się czegoś więcej o naszym kraju. 


To nie jedyny polski akcent w telewizji. W innym popularnym show "Please Take Care of My Refrigerator" (냉장고를 부탁해) jednym z uczestników jest polsko-bułgarski kucharz Mihal Ashminov, który zadziwiał gości na przykład polskimi zrazami (które dały mu zwycięstwo w programie!). Poza telewizją prowadzi on również bułgarską restaurację Zelen w Itaewon i jeżeli chcecie zjeść polską kuchnię w Seulu to warto o niej pamiętać. W Korei niestety nie ma ani jednej polskiej restauracji, na szczęście w Zelenie od czasu do czasu organizowane są dni polskie.



Poza wyżej wymienionymi w telewizji pojawiają się okazjonalnie inne polskie akcenty jak na przykład odcinek o wizycie u żony Polskiego Ambasadora, czy program podróżniczy. W dramach czasami powiewają polskie flagi, a w jednym z seriali piosenką, przy której się bawiono była "Bania u Cygana" ;)



Nie można zapomnieć o działalności Instytutu Adama Mickiewicza, który intensywnie promuje polską kulturę za granicą. Co roku w Korei odbywa się co najmniej kilka polskich wydarzeń- od wystaw w muzeach, przez koncerty czy przedstawienia teatralne. Zdecydowanie warto śledzić działalność instytutu, o tym co robi w Korei przeczytacie TUTAJ.

Wystawa "Eye on Poland" w Seulu w 2015 roku, cr: http://www.eyeonpoland.eu/

Koreańczycy czytają również polską literaturę- Wisława Szymborska, Henryk Sienkiewicz, Zbigniew Herbert, to tylko kilku z dostępnych w języku koreańskim autorów, a ich liczba rośnie (wydano również polską książkę kucharską!). Podobnie jest z muzyką, w większości są to artyści jazzowi, ale od 2015 roku i zwycięstwa Cho Seong-Jin w Konkursie Chopinowskim płyty z nagraniami utworów Fryderyka Chopina wyprzedają się jak świeże bułeczki.




Jak widać Polska w Korei jest, mimo że nie w oszałamiających ilościach. Koncerty, wystawy, sklepy... mamy nadzieję, że będzie ich coraz więcej i już niedługo zjemy obiad w polskiej restauracji w Seulu. Wciąż tropimy polskie ślady, więc jeżeli o jakiś słyszeliście to dajcie znać ;)

2/20/2017 04:48:00 PM

Bukchon Hanok Village (북촌한옥마을)

Bukchon Hanok Village (북촌한옥마을)
Bukchon Hanok Village, czyli "północna wioska" to dzielnica starych domów- hanoków leżąca na północ od strumienia Cheonggyecheon, pomiędzy pałacami Gyeongbukgung (경복궁) i Changdeokgung (창덕궁) w Seulu.


Gdy "wioska południowa" była domem dla niższych rangą oficjeli, w Bukchon znajdował się teren zamieszkały przez tych najważniejszych, koreańską elitę dynastii Joseon. Ci, którzy nie mieszkali w pałacu, właśnie tu budowali swoje posiadłości. To tutaj knuto, intrygowano i walczono o lepszą pozycję na królewskim dworze.

Obecnie jest to jedyne miejsce w stolicy gdzie można zobaczyć tak gęstą zabudowę hanoków. Gdy Korea Południowa przeżywała bum gospodarczy w zastraszającym tempie wyburzano takie domy, każdy chciał mieszkać w nowym, luksusowym mieszkaniu. Jeszcze 30 lat temu w Seulu było ponad 800 000 hanków, dziś jest ich tylko 12 000, z czego 900 znajduje się w samym Bukchon.



Od 2000 roku teren został objęty programem rewitalizacyjnym, mającym na celu uratowanie pozostałych zabudowań. Właściciele dostali bezzwrotne granty oraz preferencyjne pożyczki na renowacje, w Bukchon zaczęły powstawać galerie, kawiarnie i muzea, a Koreańska Organizacja Turystyczna zaczęła promować Hanok Stay– program umożliwiający pobyt w tradycyjnym domu. Ceny domów szybko podskoczyły, a cały teren stał się modną dzielnicą, co na szczęście nie pozbawiło Bukchon niezwykłej atmosfery.


Noclegi w hanokach stały się wręcz główną atrakcją okolicy, na Airbnb można znaleźć naprawdę świetne okazje: TU, TU i TU są nasze ulubione, a TU hanok w nowoczesnym wydaniu.




Nadal jest to miejsce gdzie można poczuć ducha starej Korei. Poza tym nie jest to skansen wybudowany dla turystów, czuć, że to miejsce żyje, większość domów jest zamieszkana i należy do prywatnych właścicieli.

Gęstwina wąskich uliczek (nie wiedzieć czemu prawie zawsze biegnących pod górę ;)), morze fantazyjnie powyginanych dachów... byłby to raj dla fotografów gdyby nie wszędobylskie kłęby kabli zwieszające się nad głową. Mimo to miejsce urzeka swoją atmosferą, można się tu włóczyć cały dzień. Turystów jest dużo, ale i tak wydaje się być tu dużo spokojniej niż w innych częściach zabieganej stolicy.




To tutaj jadłyśmy najlepszy Bungeoppang (붕어빵)- chlebek w kształcie rybki wypełniony pastą ze słodkiej czerwonej fasoli. Niektórzy Koreańczycy uważają, że istotne jest, od której strony zacznie się swoją rybkę jeść (ogon, głowa, albo od środka) i ma to związek z charakterem danej osoby. Zaczynający od głowy to urodzeni optymiści, nieprzejmujący się dniem dzisiejszym. Jedzący od strony ogona to nieśmiali romantycy. Ci którzy zaczynają od środka (swoją drogą dość ciekawa technika jedzenia) to aktywni i otwarci ludzie. Okazuje się, że team Oppy jest w tym przypadku niejednorodny i jedna z nas zaczyna jeść od głowy, a druga od ogona.



Niedaleko znajduje się też Polska Ambasada, więc nie zdziwcie się gdy spotkacie tu więcej rodaków niż w innych częściach miasta ;)

INFORMACJE PRAKTYCZNE: 
  • Dojazd: Anguk Station (linia 3), wyjście 1 lub 2 
  • Godziny otwarcia: 24/7 przez cały rok 
  • Wstęp: bezpłatny 
  • Oficjalna strona: Bukchon Hanok Village

    2/09/2017 12:54:00 PM

    Szybki 라면

    Szybki 라면
    라면 czyli koreański ramyon to polska zupka chińska (makaron instant), 라멘 to ramen, czyli  japońskie danie składające się z rosołu, makaronu i bardzo wielu innych rzeczy, od mięs, przez warzywa, do owoców morza, składniki są dowolne i ogranicza je w sumie tylko nasza wyobraźnia.

    W Polsce niestety nie tak bardzo popularny, przyjął nazwę zupki chińskiej, ale można już go zjeść na mieście w dobrej formie, a czasami zrobić ulepszoną wersję w domu, więc mam nadzieję, że popularność tego dania będzie tylko rosła. Niestety makaron, do zalania lub zagotowania, w tej formie kojarzy się z chemią (no i trochę chemii tam faktycznie jest), ale przygotowywanie makaronu w ten sposób uważam za całkiem normalne. Zdarzało mi się też, jak Go Jun Pyo, jeść taki makaron na sucho :D


    W koreańskich sklepach, takich jak 7eleven, znajdują się zwykle mikrofalówki, automaty z gorącą i zimną wodą oraz miejsce do siedzenia. Można kupić ramyeon, przygotować go i zjeść na miejscu. 


    Wybór jest duży: 


    Oczywiście należy rozgraniczyć wersję restauracyjną od tej z torebki, zarówno w Polsce jak i w Korei taki podział występuje, ale w Korei nie ma aż takiej niechęci do tego kupnego jak u nas :)

    Zasadnicza różnica polega na przygotowaniu makaronu- w wersji szybkiej zalewa się go wrzątkiem, a w tej domowej gotuje.


    Należę do fanów ramyeonu i zwykle wybieram wersję domową, przygotowuję swój posiłek na bazie makaronu z torebki. Czasami jest to zupka typu kimchi albo inna koreańska, ale makaron na przykład z pomidorowej też będzie ok. Wtedy po prostu nie dosypujemy dołączonych przypraw tylko samemu dbamy o nadanie smaku.

    Poniżej znajdziecie przepis na mój typowy (szybki) 라면


    Składniki na 2 porcje:
    • 2 dowolne "zupki chińskie" 
    • 250 g tofu 
    • 1 lub 2 jajka
    • Mieszanka pestek
    • Pasta gochujnag 
    • Przyprawy (akurat miałam pod ręką fix do potraw chińskich)
    • Szczypior  


    Krok 1: Tofu kroimy w kostkę.
    Krok 2: W miseczce mieszamy tofu z pastą paprykową, mieszanką pestek i przyprawami.
    Krok 3: Podsmażamy tofu na patelni.


    Krok 4: Gotujemy jajko (lub dwa).
    Krok 5: Przygotowujemy makaron. Ja tylko zalałam wrzątkiem, można gotować i wtedy będzie bardziej miękki.
    Krok 6: Do makaronu dodajemy tofu, połowę (lub dwie) jajka, szczypior, nasiona i gochujang w razie potrzeb.


    Danie w 10 min :)

    *Edit: Dziękuję Agacie za wytknięcie błędu, dzięki niej zrobiłam większy reaserach, powiększyłam swoją wiedzę i już teraz w końcu wiem co jem (a czego nie :D). Wcześniej utożsamiałam 라면 z 라멘 :D

    2/01/2017 12:57:00 PM

    Planowanie podróży do Korei - ABC

    Planowanie podróży do Korei - ABC
    Na blogu jest już kilka postów o planowaniu wyjazdu do Korei, ale złapałyśmy się na tym, że pomijałyśmy kilka podstawowych kwestii, które dla nas wydają się oczywiste, a dla kogoś kto leci po raz pierwszy mogą być użyteczne, dlatego dzisiaj skupimy się na podstawach.

    WIZA

    Polscy obywatele nie potrzebują wizy przy wjeździe turystycznym do Korei Południowej na okres 90 dni. Przy przekraczaniu granicy trzeba okazać jedynie ważny paszport (powinien być ważny jeszcze przez co najmniej 6 miesięcy) oraz wypełnioną kartę przekroczenia granicy (którą wręczą nam jeszcze na pokładzie samolotu, ale jest ona również dostępna na lotnisku).

    Urzędnik imigracyjny pobierze od nas odciski palców i zrobi zdjęcie. Może (ale nie musi) zapytać również o cel podróży, źródła finansowania czy o bilet powrotny. Nie jest wymagane posiadanie określonej kwoty na dzień pobytu.

    Jeżeli chcemy przyjechać do Korei na studia, do pracy, czy w jakimkolwiek innym celu nieturystycznym, wiza jest nam niezbędna i załatwiamy ją w Ambasadzie Korei Południowej w Polsce.

    Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ka Cy (@actuallyyk)

    ZDROWIE I SZCZEPIENIA

    W Korei nie ma zagrożenia chorobami tropikalnymi, dlatego nie są wymagane żadne szczepienia przed wyjazdem.

    Poziom opieki medycznej jest zadowalający, ale mogą wystąpić problemy komunikacyjne (nieznajomość angielskiego). Koszt wizyty może być wysoki, a zwracany jest przez ubezpieczyciela dopiero po naszym powrocie do kraju.

    UBEZPIECZENIE

    Przed przyjazdem nie ma obowiązku wykupienia ubezpieczenia zdrowotnego, chociaż oczywiście my to zalecamy, szczególnie przy dłuższych podróżach.  

    PIENIĄDZE

    Walutą Korei Południowej jest Won (KRW). 1 polski złoty to obecnie 286.71 koreańskich wonów.

    W Polsce bardzo ciężko wymienić złotówki na wony i to jeszcze w zadowalającej nas ilość, dlatego powszechną praktyką jest wymiana złotówek na dolary lub euro, które już na miejscu, w Korei Południowej, wymienimy na krajową walutę.

    My zazwyczaj decydujemy się na dolary, ze względu na korzystniejszy kurs wymiany, ale przed wyjazdem warto sprawdzić aktualne kursy i po prostu wybrać to, co jest bardziej opłacalne.

    Pieniądze można wypłacać również z bankomatów i zazwyczaj nie ma z tym problemów, ale zdarzają się bankomaty, które nie akceptują zagranicznych kart (na szczęście niezbyt często). Poza tym przed wyjazdem warto skontaktować się ze swoim bankiem żeby upewnić się, że nasza karta będzie działała za granicą oraz jak wysoka prowizja będzie naliczana przy jednorazowych wypłatach. Zdarza się, że banki widząc nagłe wypłaty za granicą, automatycznie blokują dostęp do karty, dlatego lepiej je poinformować o naszej podróży do Azji.

    TELEFONY I INTERNET

    Jest to mało prawdopodobne, ale gdyby ktoś był posiadaczem starego telefonu- działającego jedynie w sieci GSM, to w Korei Południowej nie będzie on funkcjonował. Wszelkie inne telefony działające w 3G i 4G nie będą mieć problemów.

    Trzeba pamiętać, że roaming to droga sprawa, dlatego jeżeli nie musicie lepiej nie dzwońcie z Korei do Polski. Przed wyjazdem lepiej sprawdzić u operatora jakie będą tego koszty i upewnić się, że w ogóle macie włączony roaming.

    Jeśli chodzi o internet- wifi jest dostępne w praktycznie wszystkich hotelach i hostelach. Jeżeli nie ma wifi, w budynku powinien znajdować dostępny dla gości komputer z podłączeniem do internetu. Korzystając z Airbnb można spotkać się z pakietem internetu w cenie. Dostajemy po prostu urządzenie (hub), które możemy zabrać ze sobą.

    W dużych i średnich miastach bezprzewodowy internet jest również dostępny w kawiarniach i restauracjach (zazwyczaj zabezpieczony hasłem, które znajduje się na paragonie) oraz urzędach pocztowych, muzeach, popularnych turystycznych lokalizacjach (darmowy). Żeby nie biegać po całym mieście i w panice nie szukać internetu warto ściągnąć na telefon aplikację Smart Seoul Map, która wskaże nam najbliższe punkty z wifi.

    W mniejszych miejscowościach, lasach, czy po środku ulicy z wifi może być ciężko, więc jeżeli internet jest Wam niezbędny można zaopatrzyć się w koreańską kartę SIM z dostępem do internetu. Takie karty można nabyć jeszcze przed wyjazdem do Korei online, albo już na miejscu na lotnisku, czy w punktach danych sieci. Polecamy na przykład EG SIM.

    BEZPIECZEŃSTWO

    Korea jest stosunkowo bezpiecznym krajem. Przypadki rozbojów i kradzieży są rzadkie. Dla Koreańczyków jest rzeczą naturalną zostawić torebkę na krześle w kawiarni i pójść do łazienki, czy wysiąść z auta zostawiając w środku kulczyki.

    Oczywiście przestępczość w Korei jest, dlatego do wszystkiego powinniśmy podchodzić z rozwagą. W Seulu, czy innych większych miastach, istnieją dzielnice, w których warto zachować większą ostrożność.



    Ostrożność trzeba też zachować na ulicy. Oczywiście dużo niebezpieczniej jest na ulicach Tajwanu, Indii, czy Chin kontynentalnych, ale Korea też leży w Azji i widać taka specyfika regionu, że na ulicach lepiej na siebie uważać. Kierowcy często szarżują, łamią przepisy drogowe, motocykle i skutery jeżdżą po chodnikach i przejściach dla pieszych.

    PODRÓŻOWANIE PO KRAJU

    Poza terenami baz wojskowych nie ma ograniczeń w poruszaniu się po kraju. Ograniczenia dotyczą podróżowania w tak zwanej Wspólnej Strefie Bezpieczeństwa (JSA) w pobliżu linii demarkacyjnej między Republiką Korei i KRLD. Wjazd do tej strefy wymaga zezwolenia. Są tam natomiast organizowane wycieczki grupowe.

    Korea ma bardzo dobrze rozwiniętą sieć połączeń kolejowych, autobusowych i lotniczych.

    Zgodnie z umową dwustronną między Polską a Republiką Korei kierowcy mogą przez rok od daty wjazdu posługiwać się międzynarodowym prawem jazdy. W przypadku drobnych wypadków i kolizji drogowych praktykuje się rozliczanie szkód bez udziału towarzystwa ubezpieczeniowego; sprawa wymaga jedynie uzgodnienia między stronami. Wskazane jest wezwanie policji w celu uniknięcia nieporozumień. Drogowskazy i informacje przy drogach są w większości dwujęzyczne (w językach koreańskim i angielskim).

    JĘZYK

    Językiem urzędowym w Korei Południowej jest oczywiście koreański. Pisałyśmy już o tym czy da się podróżować po Korei bez jego znajomości i... jak najbardziej się da :D

    W dużych miastach zawsze znajdzie się ktoś kto zna angielski (nie zawsze wybitnie, ale komunikatywnie), a jeżeli nie zna to i tak będzie się nam starał pomóc. Na migi wskaże, lub nawet zaprowadzi nas w szukane miejsce.

    Na wsi i w mniejszych miejscowościach z angielskim będzie ciężej, w takich wypadkach pozostaje nam tylko komunikacja na migi i gestykulacja lub skorzystanie z linii telefonicznej dla obcokrajowców, której pracownicy pomogą nam rozwiązać problem.

    Podobnie może być w przypadku wizyty w szpitalu, aptece, czy na posterunku policji. Nie zawsze znajdzie się tam pracownik znający angielski, więc kontakt może być utrudniony.

    Jeżeli chodzi o poruszanie się po kraju, na drogach znaki są w większości dwujęzyczne (angielski i koreański). Podobnie w komunikacji miejskiej- nazwy stacji i przystanków również zapisywane są w języku angielskim.

    POGODA

    W Korei Południowej tak jak i w Polsce występują cztery pory roku, jednak średnia temperatur jest odrobinę wyższa. Planując wyjazd warto wybrać dobre miesiące.

    Najlepsze na zwiedzanie Korei będą wczesna wiosna:

    Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ka Cy (@actuallyyk)

    Oraz wczesna jesień:

    Więcej jesiennej Korei możecie obejrzeć w tym poście

    Radzimy unikać lata, które jest bardzo gorące i wilgotne, z obfitymi opadami oraz okazjonalnymi monsunami. Poza tym na przełomie wiosny i lata nad terytorium kraju nadciągają fale pustynnego pyłu niosącego toksyczne substancje znad przemysłowych obszarów ChRL (tzw. yellow dust - żółty pył), który jest uciążliwy, szczególnie w połączeniu ze smogiem w dużych miastach.

    Mroźne zimy również nie są najlepszą porą na zwiedzanie Korei, silny wiatr potęguje uczucie chłodu.


    ***

    Tyle jeżeli chodzi o ABC wyjazdu do Korei. Mamy nadzieję, że uwzględniłyśmy w tym poście wszystkie podstawowe pytania narzucające się podczas planowania podróży.

    1/26/2017 12:16:00 PM

    Dramaland: październik - grudzień 2016

    Dramaland: październik - grudzień 2016
    Zima sprzyja dramom: ciepła kołdra, coś dobrego do picia i maratony same się robią. Nie przepadam za zimą w mieście, co innego piękne ośnieżone stoki, ale w stolicy naszego pięknego kraju czuję się wtedy zwykle przygnębiona, zmęczona i rozgoryczona. Dobrze, że są dramy :)


    Dramy obejrzane:

    Something About 1 Percent 



    Typowy maraton dramowy, noc + kilka godzin następnego dnia i koniec. On, bogaty i humorzasty, ona, rozważna i romantyczna. Do tego dziadek tego pierwszego, który zapisze mu majątek tylko jeśli on się z nią ożeni. Nie znają się, nie rozumieją, ale podpisują kontrakt, że będą się umawiać. To oczywiście zawsze, przynajmniej w dramach, kończy się tak samo. Happy endu nie dało się uniknąć, oczywiście mieli różne zabawne problemy, ale z odcinka na odcinek mogliśmy obserwować jak się w sobie zakochują. Nie jest to moja drama życia, nie jest to nawet moja drama miesiąca, ale na czas choroby okazała się idealna. Jeśli już obejrzeliście wszystko, a chcecie coś pozytywnego, to jest drama dla Was :)

    Thumping Spike 2  

    Kolejny maraton i kolejny remake. Thumping Spike to drama dziejąca się w szkole, wśród zawodników siatkówki. Nie oglądałam pierwszej części, ale jak to jest z koreańskimi dramami, nie jest to kontynuacja, tylko zapożyczenie fabuły.  


    Kolejna słodka drama w której nie dzieje się zbyt dużo, ale ogląda się bardzo dobrze. Mi się podobała, bardzo lubię Lee Won Geun (ostatnio polecałam Sassy Go Go), Kim So Eun też występowała w wielu dramach, ale nadal jest kojarzona głównie z BOF. On jest popularym zawodnikiem, który odchodzi z klubu aby poświęcić się edukacji, oczywiście jego znany i bogaty ojciec jest przeciwko. Ona jest najlepszą studentką na roku, więc on postanawia się z nią zakolegować aby mieć dobre stopnie. W tle mamy siostrę bliźniczkę, siatkówkę oraz rywalizację z kapitanem szkolnej drużyny.


    First kiss for seventh time

    Zastanawiałam się czy w ogóle o tej "dramie" pisać, bo to po prostu reklamówka LOTTE Duty Free Mall, ale występuje w niej wieeeeeelu popularnych aktorów, momentami bywa śmieszna i dla zabawy można ją obejrzeć.  Główna bohaterka pomaga "aniołowi miłości" znaleźć paszport i dzięki temu dostaje 6 kart, codziennie spotyka się z innym aktorem, który w tej fantazji pełni jakąś rolę. Dzięki magii ona też zyskuje moce, których normalnie nie posiada (np. jest byłą tajną agentką w odcinku z Chang Wookiem, który jest zrobiony w stylu Healera). Bardziej mnie ta drama śmieszyła niż wzruszała, bo wszystko jest sztuczne do obłędu, ale każdy odcinek ma 10 min, więc ogląda się szybko. 



    Sweet Stranger and me  

    Drama, która miała potencjał, ale komplikacje w środku urosły do takiego stopnia, że zrobiły się bez sensu i sprawiły, że odechciało mi się ją dalej oglądać.  Stewardessa odkrywa, że zdradza ją chłopak, umiera jej matka i okazuje się, że ma ojczyma w swoim wieku. Przez jakiś czas fabuła ma sens, wierzymy we wszystko, w okolicy 6 odcinka sytuacja się wyjaśnia i jak dla mnie drama mogłaby się zakończyć. Ale nieeeeee, to czas na choroby, mafię, śmierci i w ogóle. MASAKRA. Z 8 odcinków oglądałam z zainteresowaniem, później przewijałam, przewijałam, obejrzałam końcówkę i dałam 6 na 10. Kim Young Kwang i Lee Soo Hyuk niestety nie uratowali tej dramy. Bardzo mi przykro, ale główna bohaterka mnie do siebie nie przekonała i moim zdaniem była trochę za stara :(



    Romantic Doctor, Teacher Kim

    Taaak, to była dobra drama! Wysoka oglądalność, dobrzy aktorzy, ciekawa historia i trzymające w napięciu operacje. Moim zdaniem o 4 odcinki za dużo, ale inaczej się w sumie nie dało, przy 16 odcinku wiele spraw nie było jeszcze wytłumaczonych. Romans bardziej z boku, chociaż pierwszy odcinek, intro do ich relacji, podobał mi się najbardziej. Do dram o lekarzach mam sentyment po amerykańskim ER, ale polecam nie tylko fanom gatunku. 



    Goblin 



    Swoją przygodę z Goblinem opisywałam regularnie na facebooku, powstał też post o 5 powodach dla których powinniście obejrzeć tę dramę. Ostatni odcinek był 6 dni temu, a ja nadal mam złamane serce.


    Na facebooku prowadziłam z Wami rozmowy, więc wiem, że nie wszystkim ta drama przypadła do gustu tak bardzo jak mi. Nie wiem na czym to polega, ale wpasowała się w mój nastrój, nastawienie i ogólną melancholijność. Wiedziałam, że tak się skończy, niestety po 6 odcinku byłam już w stanie powiedzieć, że niektóre rzeczy na pewno się wydarzą. I wydarzyły. W niczym to nie pomogło, przeżywałam wszystko bardzo mocno (ale ja płaczę nawet na reklamach, więc jestem specjalnym przypadkiem). Z ręką na sercu przyznaję, że jest to jedna z moich ulubionych dram, a soundtrack jest wybitny. Gong Yoo OPPA 4 ever <3 




    To miała być drama na pocieszenie po Goblinie. Już skończona, bardzo pozytywna, dwie nocki i z głowy. Wydawało mi się, że ciężko będzie zrobić sensowną dramę o dziewczynie podnoszącej ciężary, którą zagra jedna z ładniejszych i szczuplejszych aktorek, ale udało się. To bardzo ciepła, pozytywna i romantyczna drama. Relacja głównych  bohaterów, Bok Joo i Joon Hyonga rozwija się dosyć szybko, kilka ostatnich odcinków jest po prostu przesączonych miłością, wsparciem i uroczymi scenami chwytającymi za serce. Podoba mi się sposób w jaki pokazano ich relację, jej podstawą jest wzajemne wsparcie, co wg mnie jest bardzo ważne w związku, a  tu zostało pokazane idealnie. Między aktorami jest wspaniała chemia, wcześniej znali się jako modele, mają sporo wspólnych sesji i na ekranie widać te emocje. Albo są aż tak dobrymi aktorami, albo coś jest na rzeczy :D





    Cierpię i szukam ucieczki w dramach :D Oglądam teraz Missing 9 i Introverted Boss. 


    1/18/2017 01:40:00 PM

    Straszne historie, czyli czego boją się Koreańczycy.

    Straszne historie, czyli czego boją się Koreańczycy.
    Ktoś z Was pamięta jeszcze nasze posty o koreańskich przesądach i zabobonach? (część 1, część 2) Przerażające motyle, zabójcze wentylatory, sny o świniach... jakby tego było mało Koreańczycy, szczególnie w lecie, lubią opowiadać sobie różne straszne historie (zimny pot na plecach skutecznie studzi w gorące dni ;) ). My opowiemy Wam kilka z tych najpopularniejszych.

    Zabójca z windy (엘리베이터 살인자)

    Wracając późno do mieszkania powinniśmy uważać na to z kim przyjdzie nam jechać windą. Bardzo prawdopodobne będzie, że wsiądzie do niej zamaskowany pasażer, który zaczeka aż wybierzemy piętro, po czym wybierze jedno niżej. Wszystko będzie dobrze do momentu pierwszego postoju. Tajemniczy mężczyzna wychodząc z windy krzyknie "Do zobaczenia na następnym piętrze!", a my kontem oka dostrzeżemy nóż w jego ręce. Kolejne sekundy to czekanie na nieuchronną śmierć z rąk seryjnego mordercy. Koreańczycy twierdzą, że najgorszy w tym wszystkim jest moment pomiędzy usłyszeniem naszego wyroku z ust wariata, a zobaczeniem go na kolejnym piętrze. Krążą plotki, że właśnie przez tę historię w koreańskich windach pojawił się przycisk „Stop”, który może uratować nam skórę.

    cr: tistory.com

    Sezam w celach kosmetycznych (미용깨) 

    Miejska legenda, która wyjątkowo trafie wpisuje się w koreańskie dążenie do piękna i doskonałości. Młoda uczennica usłyszała kiedyś o cudownej metodzie na poprawienie cery. Piękną skórę miała zapewnić kilkugodzinna kąpiel w wodzie wymieszanej z ziarnami sezamu. Nastolatka zamknęła się na tak długo w łazience, że zaniepokoiło to jej matkę, która w końcu nie wytrzymała i postanowiła wygonić córkę z wanny. Po wejściu do łazienki omal nie zemdlała widząc córkę całą pokrytą masą czarnych kropek, jakimś sposobem ziarna sezamu weszły w pory dziewczyny. Jednak tym co na prawdę przeraziło jej matkę, było szaleństwo w oczach nastolatki, gdy wygrzebywała wykałaczką sezam ze skóry.

    Innym, jeszcze bardziej obrzydliwym, wariantem tej historii jest wersja z karaluchem. Mężczyzna znalazł w internecie informację, że dobrą metodą na walkę ze złą cerą jest złapanie karalucha i wsadzenie na noc pod poduszkę. Nieszczęśnik postąpił zgodnie z zaleceniem, ale rano nigdzie nie mógł znaleźć karalucha, pod poduszką też oczywiście już go nie było. Pobiegł do lustra sprawdzić czy zadziałało i skóra jest już piękna, zadowolony, że jest lepiej ubrał się i wyszedł do pracy. Następnego ranka twarz zaczęła go bardzo boleć, przyjrzał się skórze z bliska i zobaczył, że jego pory są zapchane przez jajeczka karalucha.

    cr: bbs.ruliweb.com

    Duch z Jayuro (자유로 귀신)

    To jedna z najpopularniejszych i najstraszniejszych miejskich legend. Chodzi o autostradę znajdującą się na obrzeżach Seulu, miejsce to owiane jest niesławą ze względu na stosunkowo dużą ilość wypadków do jakich tam dochodzi. Wiele osób twierdzi, że przyczyną jest słaba widoczność na drodze spowodowana częstymi mgłami, ale oczywiście istnieje także teoria na temat bardziej paranormalnego powodu zaistniałej sytuacji. Za kolizje odpowiada przerażający duch. Podobno podczas nocnych przejażdżek kierowcy mogą zauważyć pewną postać stojącą na poboczu. Na pierwszy rzut oka jest to kobieta która nosi czarne okulary. Kierowca dopiero po chwili zdaje sobie sprawę, że kobieta ma wydrążone oczodoły, przez które można zajrzeć w samą otchłań piekieł. Szok i strach prowadzą do zguby prowadzącego. Istnieje kilka teorii tłumaczących pochodzenie zjawy. Według najpopularniejszej jest to zabłąkana i rządna zemsty dusza kobiety. W 2002 roku młoda dziewczyna została zamordowana w pobliżu autostrady, podobno jej ciało zostało zbezczeszczone i morderca zdecydował się zabrać oczy swojej ofiary. Niewidząca zjawa błąka się teraz w okolicy miejsca swojej śmierci. 

    Temat ducha z Jayuro pojawił się w kilku programach telewizyjnych, gdzie egzorcyści i inni spece od kwestii nadprzyrodzonych starali się rozprawić ze złowrogą energią.

    cr: tistory.com

    Kobieta w czerwonej masce (빨간마스크) 

    Historia wywodzi się z Japonii, ale powstała również jej koreańska wersja. Jeśli któregoś dnia podczas przechadzania się ulicami Seulu zobaczycie kobietę w czerwonej masce zakrywającej usta to pora szybko brać nogi za pas i modlić się, żeby kobieta was nie zauważyła. Legenda głosi, że owa niewiasta w chirurgicznej masce zadaje nam dość proste pytanie. Chce wiedzieć czy jest piękna. Kiedy odpowiemy, że nie, kobieta wyciąga skalpel i rozcina nam usta. Jeśli odpowiemy, że dziewczyna jest piękna to serwuje nam uśmiech od ucha do ucha. Inna wersja tej historii nawiązuje do koreańskiej manii na temat różnych grup krwi. W tym wariancie kobieta rozcina nam twarz w zależności od naszego typu krwi (Grupo 0 strzeż się!).

    Według tutejszych podań kobieta była opętana manią piękna, więc poddała się operacji plastycznej. Niestety coś poszło nie tak i dziewczyna została oszpecona. W efekcie swojej tragedii kobieta popadła w szaleństwo i zaczęła mordować napotkanych mężczyzn.



    Gazowana babcia (사이다 할머니) 

    To jedna z nowszych miejskich legend. Chodzi mianowicie o pewną staruszkę, która dodaje do napojów gazowanych środki owadobójcze. Istnieją dwie wersje tej historii. W pierwszej z nich podczas spaceru ulicami miasta można napotkać bardzo miłą i gadatliwą babcię, która zaczepia przechodniów prosząc o przysługę. Po tym jak jej pomożemy, w zamian zostaniemy nagrodzeni niezwykle popularnym napojem, oczywiście już zatrutym. Po kilku dniach umrzemy w męczarniach. W drugim wariancie wspomniana staruszka chodzi po sklepach osiedlowych i podmienia butelki napoju gazowanego na swoją truciznę. W ten sposób chce ona wykończyć wszystkich, którzy spożywają ten niezdrowy dla organizmu trunek.

    Historia jest oparta na faktach, rzeczywiście w 2006 roku wyszła na światło dzienne sprawa babci, która w ten sposób truła ludzi (Coca-cola wycofała przez to całą partię napojów).

    O sprawie mówiono nawet w wiadomościach, cr: enews24

    To tylko kilka ze strasznych, koreańskich historii, ale pamiętajcie, nigdy nie wiadomo kogo lub co spotkacie wracając późno do domu opuszczonymi koreańskimi uliczkami...
    Copyright © 2016 My Oppa's Blog , Blogger